Sport.pl

Kolejorz otwiera się na historię. Niezwykły gest

Poznański Lech zaprosił na mecze rundy wiosennej dawne gwiazdy swego zespołu i ludzi związanych z historią klubu. Chce z nimi teraz na stałe współpracować.
POZNAN.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS, TEJ!

Jerzy Kopa, Jerzy Kasalik, Włodzimierz Wojciechowski, Andrzej Karbowiak, Jan Stępczak, Zbigniew Milewski, Jerzy Karasiński, Marian Krawczyński, Henryk Pietrzak, Marcin Drajer czy dawny prezes Ryszard Dolata - to niektóre z dawnych sław Lecha Poznań, które otrzymały wczoraj od klubu zaproszenie do oglądania meczów rundy wiosennej z loży honorowej. Swoje zaproszenie odebrał wczoraj także Piotr Reiss. Na 90-lecie klubu Kolejorz zamierza otworzyć się na swoje dawne gwiazdy i przybliżyć je obecnym kibicom.

- Mamy w tym roku 90-lecie Lecha i jest to z naszej strony powrót do tradycji. Traktujemy to jako obowiązek pokolenia, które dziś kieruje i tworzy Lecha wobec tych, którzy niegdyś to robili - tłumaczy wiceprezes klubu Arkadiusz Kasprzak. - Dlatego skierowaliśmy do 90 osób zaproszenia na lożę VIP na mecze Lecha w rundzie wiosennej. Wybór był bardzo trudny, bo przecież w historii Lecha takich osób bez trudu znaleźlibyśmy 900, a nie 90.

- Dla nas, dawnych piłkarzy ważne jest, iż nie musimy się prosić o zauważenie. Ważne, że to inicjatywa samego klubu. Za granicą to normalne - mówi Jan Stępczak, lechita z lat 1962-1977. - Do tej pory tego typu polityka kulała, teraz mamy wyraźną zmianę. A już myślałem, że w Lechu nigdy to się nie zdarzy... - To jest bezcenna inicjatywa, gdyż zauważyłem, że młodsze pokolenie kibiców nie zna już dawnych piłkarzy. Nie tylko nie kojarzy ich twarzy, ale nawet nie słyszało nazwisk - mówi Włodzimierz Wojciechowski, znakomity piłkarz Kolejorza z lat 70., jedna z jego największych wówczas gwiazd.

Lech ma swoje muzeum. Na razie w internecie

- Dla najmłodszych kibiców Lecha jego historia i sukcesy to głównie Puchar Polski z 2009 roku i mistrzostwo z 2010 roku. Reszta historii im umyka. Cieszymy się z tej inicjatywy, bo może zatrzymać i odwrócić ten proces - przyznaje Marcin Kawka, rzecznik prasowy stowarzyszenia kibiców Wiara Lecha. Dodaje, że latem planowana jest piknikowa impreza, która ma zmniejszyć dystans między kibicami a historycznymi dla Lecha postaciami.

Już teraz odbywają się spotkania z zasłużonymi lechitami. Sala zapełniła się na pogadankę z Janem Pieńczakiem - wiceprezezem klubu z lat 70., z czasów znakomitej prezesury Wacława Draba. - Jan Pieńczak był jego prawą ręką. To on pod koniec lat 60. wynalazł miejsce na Marcelinie, gdzie ostatecznie stanął stadion przy Bułgarskiej. Rozpatrywano wtedy wiele lokalizacji, np. na Starołęce albo na ul. Gdańskiej. Zwyciężyła ta - przypomina Maciej Markiewicz, historyk i miłośnik dziejów Lecha, publikujący m.in. w Magazynie Kolejorz. - Na spotkanie z nim przyszło tylu ludzi, że przypomniały się czasy małej salki klubowej na Dębcu, która przed laty też zapełniała się przy okazji takich spotkań z piłkarzami i trenerami.

- Lech otwiera się na swoje dawne postaci. To jest znakomita wiadomość - dodał.

Książka o Mirosławie Okońskim. Bohater podpisuje ją przed meczem z Bełchatowem

Czy Lech Poznań dostatecznie troszczy się o swą tradycję
Więcej o:
Komentarze (3)
Kolejorz otwiera się na historię. Niezwykły gest
Zaloguj się
  • epox

    Oceniono 3 razy 1

    fajnie, tego właśnie brakowało. Mamy piękną historię a tak mało o niej wiemy. Super pomysł z tą piłką rocznicową ... ze skóry z odpowiednimi nadrukami ... świetny pomysł. Jestem fanem baseballa ... amerykanie .. od nich można się uczyć ... czerpać z ich doświadczenia całymi garściami. Z rozgrywek uczynili widowisko czytelne i przejrzyste ( wybicie za boisko piłki tzw home run w szczególnych przypadkach sędziowie oglądają z zapisu wideo ) a marketing wokół rozgrywek to majstersztyk. Piłeczki z autografami, koszulki z różnych rozgrywek ze specjalnymi okolicznościowymi emblematami, gadżety itp.
    Wszystko oczywiście musi być dostosowane cenowo do możliwości portfela .......... naszego portfela.
    Po zakupie karnetu za 270 zyla ... średnio mnie stać na zakup koszulki za drugie tyle + kilka innych gadżetów które chciałbym mieć.
    Ciągle nie jest stosowana zasada ..."małą łyżeczką" ... ile klub sprzedał koszulek Pumy za 270 zyla ..... 100 ... 200 ? A może trzeba inaczej kalkulować ? Niech będzie po 120 zyla i sprzedać jej z 10 000 ?

  • Gość: dex

    Oceniono 2 razy 0

    pamiętacie o mnie ?

  • Gość: ndb

    Oceniono 1 raz -1

    gdzie jest Żytnicki i Kącki

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX