Lech Poznań - FC Timisoara 5:0 [relacja]

Pięć goli zdobyli piłkarze Lecha Poznań w ciągu zaledwie 23 minut drugiej połowy i pokonali 5:0 rumuńskiego drugoligowca, FC Timisoarę. Dzięki temu ?Kolejorz? awansował do najlepszej czwórki towarzyskiego turnieju Marbella Cup.
W kolejnym meczu Lech zmierzy się ze zwycięzcą meczu Rubin Kazań - FC Zestafoni. Początek tego spotkania w piątek o godz. 19:30.

Dzisiejszy przeciwnik "Kolejorza" to klub po przejściach .

W wyjściowej jedenastce Lecha znalazł się nieoczekiwanie Vojo Ubiparip. Mecz prowadzili sędziowie z Korei Południowej, którzy są w Hiszpanii na zgrupowaniu.

Już w 8. minucie Lech mógł objąć prowadzenie. Po błędzie obrońcy Timisoary, w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Artjom Rudniew, ale strzelił obok słupka. Pierwsze dziesięć minut spotkania to wyraźna przewaga lechitów, którzy w tym czasie wykonali już trzy rzuty rożne.

W 24. minucie po podaniu Siergieja Kriwca Artjom Rudniew strzelał na bramkę z 10 metrów, jednak w ostatniej chwili został zablokowany. Dobitka Rafała Murawskiego była niecelna.

Gra się wyrównała, Lechowi duże kłopoty sprawiają podania rywali z głębi pola. Po tego typu zagraniach Rumuni mieli już dwie niezłe okazje bramkowe. Najlepszą w 38. minucie stworzyli sobie po tym, jak Mircea Axente dostał piłkę od kolegi, wygrał pojedynek biegowy z Manuelem Arboledą, a następnie trafił piłką w słupek.

Po pierwszej połowie: Poznaniacy byli w niej dużo lepszym zespołem od Timisoary, ale razili nieskutecznością. Artjom Rudniew co najmniej trzy razy mógł pokonać bramkarza Rumunów, ale strzelał niecelnie. Niepokojąco wyglądała gra obrony Lecha, która pozwala rywalom na kontrataki, z wykorzystaniem szybkich piłkarzy, jakimi są Mircea Axente i Tosaint Ricketts.

Lech wyszedł na prowadzenie w 56. minucie. Stało się to w kuriozalnych okolicznościach. Bramkarz Siergiej Lepmets tak niefortunnie wybijał piłkę, że trafił nią w swojego kolegę, Ioana Merę. Piłka zmierzała już do siatki, ale dopadł do niej Artjom Rudniew, zanim minęła linię bramkową. Łotysz z bliska zdobył bramkę strzałem głową.

Od 66. minuty było już 2:0. Lechici kapitalnie wykonali rzut wolny. Semir Stilić ustawił piłkę na 25. metrze, ale nie zdecydował się na strzał, lecz na podanie do Manuela Arboledy. Kolumbijczyk kopnął z półwoleja i pokonał bramkarza Timisoary. Piłka wpadła w tzw. długi róg bramki.

Kolejne bramki padły błyskawicznie. Najpierw Artjom Rudniew ograł przed polem karnym aż trzech rywali i zagrał prostopadle do Bartosza Ślusarskiego, a ten zupełnie niepilnowany nie miał problemów z pokonaniem bramkarz w sytuacji sam na sam. Dwie minuty później Bartosz Ślusarski zrewanżował się Łotyszowi za podanie i w podobnej sytuacji Artjom Rudniew zdobył swojego drugiego gola w pojedynku z Rumunami.

Zanim najlepszy snajper "Kolejorza" opuścił boisko w 79. minucie, zdążył jeszcze zaliczyć kolejną asystę. Tym razem, w dość leniwie zapowiadającej się akcji, podał piłkę na prawą stronę boiska do Semira Stilicia. Bośniak minął dryblingiem dwóch przeciwników i z 14 metrów strzelił pod poprzeczkę bramki Timisoary.

Lech Poznań - FC Timisoara 5:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Rudniew (56. min), 2:0 Arboleda (66., po podaniu Stilicia), 3:0 Ślusarski (72., podaniu Rudniewa), 4:0 Rudniew (74., po podaniu Ślusarskiego), 5:0 Stilić (78., po podaniu Rudniewa)

Skład Lecha: Kotorowski - Wojtkowiak (74. Kikut), Wołąkiewicz, Arboleda, Henriquez (79. Kędziora) - Murawski (74. Drygas), Możdżeń (46. Kamiński), Kriwiec (67. Drewniak) - Ubiparip (46. Stilić), Rudniew (79. Wolski), Tonew (67. Ślusarski).

Wyjściowy skład Timisoary: Lepmets, Belu, Scutaru, Mera, Sandu, Chis, Poparadu, Gorobsov, Carstea, Ricketts, Axente