Dramat Chórzysty, czyli lechita w Legii Warszawa

Z Lechem zdobył Puchar Polski, a potem chciał grać w Legii. Jednak z powodu niechęci kibiców Paweł Kaczorowski musiał opuścić stołeczny klub po zaledwie kilku miesiącach. Wcześniej przeżył ciężkie chwile. Legioniści mieli mu za złe, że po zdobyciu przez Lecha Pucharu Polski w 2004 roku śpiewał ?Legła, Legła Warszawa?. Kibice Legii gromadzili się pod stadionem, by mu ubliżac.

Na Łazienkowskiej przywitał Kaczorowskiego transparent z jego przekreśloną podobizną i napisem - „Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą". Gdy w drugiej połowie wszedł na boisko, został obrzucony z trybun żółtymi gumowymi kaczkami do kąpieli. - Jedną wziąłem dla synka - wspomina.

Dyrektor sportowy Legii Jacek Bednarz, widząc co się dzieje, zaproponował Pawłowi Kaczorowskiemu rozwiązanie umowy. Ten jednak odmówił. - Skoro powiedziałem „a”, musiałem powiedzieć „b”. Nie chciałem się poddać i odejść z Legii - wspomina. Dziś nie ukrywa, że ważne w tym kontekście były też finanse.

Paweł Kaczorowski opowiada o tym, jak kibice Legii nie życzyli sobie, by chodził im dziękować za doping. Chodzili natomiast pozostali gracze Legii. Dopiero po jakimś czasie Wojciech Szala stwierdził: - Oni na niego gwiżdżą i jada z nim przez cały mecz, a my im chodzimy dziękować? Powinniśmy solidarnie zejść wszyscy do szatni.

Nikt jednak się nie zdecydował.

więcej tutaj

Paweł Kaczorowski wspomina finał z 2004 roku

Lech - Legia, czyli najważniejszy rytuał sezonu