Sport.pl

Bartosz Salamon nie posłuchał trenera i dobrze zrobił

Jeśli potwierdzą się spekulacje włoskich mediów, były junior Lecha Poznań Bartosz Salamon może zostać wkrótce najdroższym polskim piłkarzem. Zawodnikiem Brescii interesuje się m.in. Barcelona i AC Milan. - W ogóle nie jestem zdziwiony - - mówi Mariusz Rumak, asystent szkoleniowca Lecha Poznań Jose Bakero, a wcześniej przez wiele lat trener młodzieży w "Kolejorzu".

Mariusz Rumak przez trzy sezony prowadził m.in. właśnie Bartosza Salamona, któremu media we Włoszech wróżą dużą karierę.

Szanowany portal Calciomercato.it pisze o polskim 20-latku wiele dobrego, podkreśla, że przybył do Włoch z "mroźnego Poznania". Chwali za dobrą technikę i nieprzeciętny talent. To nie pierwsza w tym sezonie wzmianka o byłym graczu Lecha, głównie dlatego, że Bartosz Salamon gra od kilku miesięcy na wysokim poziomie, choć tylko w drugoligowej (Serie B) Brescii Calcio. - Czytałem niedawną zapowiedź meczu z Pescarą, w którym dziennikarz "La Gazzetta dello Sport" wymienia Salamona jako jedną z głównych postaci w zespole - mówi Tomasz Lipiński, dziennikarz Canal+, specjalista od włoskiej piłki. - Ze względu na sposób gry porównuje się go do Francuza Patricka Vieiry. Natomiast ze względu na podobny przebieg kariery, do Marka Hamsika, który z Brescii odszedł do Napoli - dodaje ekspert. Mówi też: - Włosi podkreślają regularność polskiego pomocnika, inteligencję na boisku, umiejętności taktyczne i elegancję w grze.

Zainteresowanie klubów z Serie A, a także z zagranicy nie jest więc przypadkowe. W rozmowie z portalem Weszlo.com potwierdza to Zbigniew Boniek, który twierdzi, że na każdy mecz Brescii akredytuje się po siedmiu-ośmiu wysłanników, by zobaczyć w akcji Bartosza Salamona. Zainteresowane wychowankiem Concordii Murowana Goślina są Napoli, Genoa, Palermo, a nawet AC Milan i FC Barcelona! Zdaniem Zbigniewa Bońka Polak jest wyceniany na 7-8 mln euro. Jeśli Brescia sprzedałaby go za takie pieniądze, wówczas były junior Lecha pobiłby rekord Jerzego Dudka, najdroższego dotychczas polskiego piłkarza, za którego Liverpool zapłacił Feyenoordowi Rotterdam ponad 7 mln euro. - Moim zdaniem bardziej realny jest transfer za ok. 5 mln euro - twierdzi Tomasz Lipiński i wyjaśnia, skąd wzięło się zainteresowanie piłkarzem ze strony Barcelony: - Jej trener, Pep Guardiola ma świetne relacje z prezesem Brescii, w której kończył piłkarską karierę.

Bartosz Salamon trafił do klubu z północnych Włoch wprost z Lecha Poznań, latem 2007 r. "Kolejorz" nie dostał za 16-latka żadnej kwoty transferowej, bo juniorowi skończył się kontrakt w Poznaniu. - Już gdy był w Murowanej Goślinie, wiele mówiło się o jego talencie - wspomina Mariusz Rumak. - Już w Lechu nie mógł przez pół roku trenować, bo tak szybko rósł, że brakowało mu równowagi mięśniowej. Potem szybko robił postępy - twierdzi asystent Jose Bakero. - Pamiętam go jako chłopaka, który już wtedy wiedział, że chce być piłkarzem. Był bardzo pracowity, więc zrobił na mnie dobre wrażenie. Także poza boiskiem: był świetnym uczniem, miał bardzo dobre zachowanie w szkole - dodaje.

Karierę Bartosza Salamona zmienił pewien wyjazd. - Z kadrą do lat 16 pojechaliśmy na towarzyski mecz w Portugalii. Tam zobaczyli mnie skauci Juventusu i Brescii. Oba kluby zaproponowały mi kontrakt - wspominał młody zawodnik. - Rozmawiałem z nim dobre dwie godziny i namawiałem na to, by wybrał Juventus. Mówiłem: "jeśli tam ci się nie uda, to zawsze możesz iść do Brescii". Zdecydował inaczej i dobrze zrobił - uważa Mariusz Rumak.

Niżej notowany klub pokazał, że bardziej zależy mu na nastolatku z Polski. Brescia obiecała mu szybki debiut w pierwszym zespole. Tak się stało - wiosną 2008 r. zagrał w jej barwach jako 17-latek. Dotychczas w seniorskiej piłce grał tylko w rezerwach Lecha, w trzeciej lidze.

Andrzej Czyżniewski, który odpowiadał wówczas w Lechu za wypatrywanie zdolnych graczy, tłumaczył: - Zachodnie kluby płacą nastolatkom stypendium po 3 tys. euro miesięcznie. Polskich klubów na to nie stać i tracą najbardziej utalentowanych zawodników. Przez to nasza liga jest odcięta od wielu zdolnych graczy i robi się coraz słabsza. Skoro jest słabsza, to biednieje, a wówczas nie stać jej na zatrzymanie talentów. Koło się zamyka.
Piotr Leśniowski

Piłkarz z "mroźnego Poznania". Włosi porównują go do Dungi

Więcej o: