Lech Poznań zagra z ŁKS Łódź nowym systemem

Bez wartego 600 tys. euro napastnika Vojo Ubiparipa pojechał na mecz z ŁKS Łódź do Bełchatowa zespół poznańskiego Lecha. Meczem tym rozpoczyna nowy sezon, zapowiadany jako lepszy od poprzedniego

W poprzednim lechici nie zakwalifikowali się do europejskich pucharów. Drugi raz taka sytuacja nie może mieć miejsca, co więcej, władze klubu zakładają walkę o mistrzostwo. - To przecież jasne, że musimy o nie walczyć. Zobaczcie na nasz skład, jakich mamy piłkarzy. Prawie wszyscy z tych piłkarzy byli już mistrzami Polski, więc wiedzą, jak to się robi. Prezes klubu powiedział, że mamy walczyć o mistrzostwo i będziemy o nie walczyli, bo udowodniliśmy już, że potrafimy to robić. Jeśli się raz wygrało tytuł, to trzeba sobie postawić kolejny cel: powtórzyć ten sukces. Taki cel stawiamy - mówi Białorusin Siergiej Kriwiec, który raczej nie zagra w Bełchatowie od pierwszej minuty. Nie ma jeszcze dość sił po przerwie w treningach spowodowanej kontuzją i operacją przepukliny. - Jest w stanie pomóc nam przez około 30 minut - wyrokuje trener Jose Bakero, który wziął go na mecz do Bełchatowa. Nie zabrał za to Vojo Ubiparipa, choć - jak zażartował - Lech jedzie na mecz autobusem, więc nie musi płacić za każdy kolejny bilet lotniczy, co w dzisiejszych czasach jest ważne. Ubiparip z przejmującym smutkiem obserwował w czwartek rano pakujących się do autobusu kolegów. Wartego 600 tys. euro piłkarza (czyli prawie tyle, ile Wisła Kraków wydała na Maora Meliksona) czeka gra w Młodej Ekstraklasie, więc oparty o walizkę z rzeczami Serb tylko odprowadził wzrokiem ekipę Lecha, która jechała do Bełchatowa, a wcześniej na zgrupowanie do Gutowa Małego. Nie pojechał tam także Marcin Kikut, który doszedł już do zdrowia po ciężkiej kontuzji, ale nie jest jeszcze gotów do gry. - Musi odbudować masę mięśniową - tłumaczy Jose Bakero, który przeciwko ŁKS Łódź zastosuje swój nowy schemat gry 1-4-3-3. Różni się on, jego zdaniem, od stosowanego dotąd ustawienia 1-4-2-3-1 tym, że pozwala Lechowi łatwiej i bezpieczniej odbierać piłkę w środku pola. Bezpieczniej, gdyż zespół robi to dalej od swojego pola karnego. Nowy system to także szansa dla Semira Stilicia. Hiszpański trener mówi, że nieprawdą jest, iż wiosną wystawiał go rzadko. - Żaden gracz ofensywny nie grał tyle co on [ale też Stilić nie miał kontuzji - przyp. red.] - mówi. W starym ustawieniu jednak obecność Stilicia w środku pola i strata przez niego piłki powodowała olbrzymie konsekwencje, łącznie z głębokim wycofaniem się Lecha, by ją odzyskać. Teraz ma być inaczej. Przy 1-4-3-3 Bośniak będzie mógł zagrać np. na boku pomocy, z opcją schodzenia do środka i współpracy z Mateuszem Możdżeniem. To by oznaczało, że na ławie spotkanie z ŁKS Łódź rozpocznie nowo pozyskany przez Lecha bułgarski piłkarz Aleksandar Tonew. Bakero jednak jest niemal pewny, że Tonew pojawi się jednak w którymś momencie na murawie. - To gracz szybki, ale ma wiele drobnych urazów - mówi. - Na obozie w Niemczech nienadążający za nim rywale bardzo dali mu się we znaki.

- Gramy z beniaminkiem - mówi hiszpański trener - więc należy się spodziewać ostrego pressingu przez pierwsze pół godziny. Damy jednak radę. W zespole ŁKS jest wielu doświadczonych graczy, takich jak Sebastian Szałachowski, Marek Saganowski czy Marcin Mięciel, którzy na dodatek grali niegdyś w Legii Warszawa. Dla nich pojedynek z Lechem będzie prestiżowy.

- Ja jednak nie obawiam się tego meczu ani trochę - dodał trener „Kolejorza”. - To bowiem nasz pierwszy krok na drodze ku zmianie naszej postawy na wyjazdach. Wiosną zawodziliśmy na obcych boiskach, teraz już tak nie będzie. Zmiana gry na wyjazdach to jeden z naszych celów na ten sezon.

Początek meczu w piątek o godz. 18. Transmisja w Canal+.

Lech Poznań deklaruje walkę o mistrzostwo

Manuel Arboleda zdrowy. Może grać z ŁKS Łódź