Wisła - Lech. To może być szlagier

- Byłoby szkoda, gdyby Lecha Poznań zabrakło w pucharach. A jeśli Lech nie wygra z nami, może go zabraknąć - uważa trener Wisły Kraków Robert Maaskant. Hit Wisła - Lech w środę o godz. 20 w Krakowie
Trener Lecha Poznań Jose Bakero twierdzi, że są wszelkie przesłanki, aby mecz Wisły z Kolejorzem był hitem. - Takie mecze jak pojedynek w Krakowie to marzenie dla trenera i piłkarzy. To, że Wisła przezwyciężyła kryzys akurat przed meczem z nami, to nawet i dobrze. Można w pełni pokazać wszystko, na co nas stać. Taki mecz to wielkie wyzwanie i nikomu nie trzeba mówić, jak jest ważne i jakie ma znaczenie - mówi. - Przystępujemy do meczu z Wisłą po wygranej z Górnikiem Zabrze, która bardzo mnie ucieszyła. Nie tylko dlatego, że podnieśliśmy się po porażce w finale Pucharu Polski, ale wreszcie do dobrej pierwszej połowy dołożyliśmy dobrą także drugą. Jedziemy więc do Krakowa w bardzo dobrych nastrojach. Wisła też jest w dobrym nastroju, więc szykuje się naprawdę dobre i ciekawe widowisko.

To w końcu mecz obecnego lidera ekstraklasy z zespołem, który pokonał go w ekstraklasie tak wysoko - jesienią mieliśmy na Bułgarskiej 4:1 dla Lecha. - Brakło nam doświadczenia i być może również umiejętności. Od tamtej pory wiele się jednak w klubie zmieniło, również pod względem mentalnym - wspomina tamten mecz trener wiślaków Robert Maaskant i dodaje: - Najważniejsze jest jednak to, że wówczas zajmowaliśmy ósmą pozycję, a teraz jesteśmy pierwsi.

O Lechu tego powiedzieć nie można. Choć miał także złą rundę jesienną, nie poszedł w ślady Wisły i nie gonił nieoczekiwanego lidera, Jagiellonii Białystok. Dziś więc to krakowianie prowadzą, a Lech... jeśli przegra w Krakowie, straci już nawet matematyczne szanse na obronę tytułu.

Holenderski trener Wisły twierdzi: - Lech jest pod wielką presją, bo nie jest pewny miejsca w europejskich pucharach. A byłaby to wielka strata i szkoda, gdyby tak dobry zespół nie mógł w nich wystąpić. Jeśli jednak z nami nie wygra, może stracić ten sezon.

- A my? - ciągnie Maaskant - My możemy wygrywać, ale nie musimy.

Wisła ma bowiem aż sześć punktów przewagi nad drugą w tabeli Jagiellonią. Za to Kolejorz traci punkt do miejsca pucharowego, którym - wobec zwycięstwa w Pucharze Polski trzeciej w tabeli warszawskiej Legii - jest czwarta pozycja.

Taka lokata nie interesuje jednak Jose Bakero, który uważa, że Lech powinien być wicemistrzem kraju. - Taki stawiamy sobie cel - zapewnia. - Chcemy wygrać już wszystko do końca. Stać nas na to - wtóruje bramkarz poznańskiego zespołu Krzysztof Kotorowski.

- Drugie miejsce to odpowiednia pozycja dla Lecha. Mają potencjał właśnie na miejsce drugie. Pierwsze bowiem zajmujemy my - uważa Maaskant.

Optymizm, jaki ogarnął Lecha po wygranej 2:0 z Górnikiem Zabrze, napotka w Krakowie wielką przeszkodę. Bakero powiada: - Wisła jest zespołem groźnym, gdyż nie potrzebuje wielu okazji, by strzelić gola. Jest bardzo skuteczna, bardziej niż my. W meczu z Lechią pierwsze dwie okazje, jakie miała, zamieniła na bramki. Dlatego w meczu z Wisłą trzeba najpierw porządnie bronić, a potem atakować.

Odmawia jednak odpowiedzi na pytanie, czy w defensywie wystawi bardzo dobrego ostatnio Huberta Wołąkiewicza, który - w odróżnieniu od Manuela Arboledy i Bartosza Bosackiego - jest w formie. - Na każdą pozycję mam po kilku graczy bez kontuzji. Jest rywalizacja i o to chodzi - zaciera ręce.

Szefowie Lecha przychylił się też do prośby Hiszpana, by ze względu na oszczędność czasu zespół do Krakowa poleciał samolotem (powrót już autobusem). - To może są detale, ale takie detale mogą mieć znaczenie w rywalizacji na tym poziomie - uważa Bakero.

- A nasza wygrana z Górnikiem nie będzie wiele warta, jeśli nie powiedzie się w Krakowie - zauważa Kotorowski.

Początek meczu o godz. 20. Transmisja w Canal+.

Więcej o: