Sport.pl

Artjoms Rudnevs - kałasznikow z Łotwy

Niemal każdy dzisiejszy mecz Lecha Poznań staje się oczekiwaniem na to, co i kiedy zrobi Artjoms Rudnevs. To łotewski snajper najczęściej ratuje mu skórę, ?Kolejorz? jest od niego uzależniony.
Ligowe mecze Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław (2:2 na Bułgarskiej) i Polonią Warszawa (0:1 na Konwiktorskiej) - obydwa nieudane. W obydwu zabrakło Artjomsa Rudnevsa. Do tego dodajmy mecz Pucharu Polski, w którym "Kolejorz" zmierzył się na Bułgarskiej z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Też nie było w nim kontuzjowanego Rudnevsa i także ten mecz Lechowi nie wyszedł - padł remis 1:1.

Przyszły potyczki z Legią Warszawa i wtorkowy, dramatyczny rewanż Podbeskidziem Bielsko-Biała. Obydwa się "Kolejorzowi" nie układały, ale w obydwu ostatecznie na boisko wszedł Artjoms Rudnevs i uratował mistrzom Polski skórę. Dwa jego gole pomogły wygrać 3:2.

Czy można zatem wysnuć z tego wniosek, że bez Artjomsa Rudnevsa nie ma dziś Lecha Poznań? Wygląda na to, że tak. A już zwłaszcza Lecha Poznań trenera Jose Bakero, opartego raczej na zrywach i umiejętnościach poszczególnych graczy niż na zespołowej taktyce. "Kolejorz" wygrywa, gdyż ma w składzie ponadprzeciętnych graczy takich jak Rudnevs. A oni w odpowiednim momencie przesądzają losy meczu.

Rudnevs wyjaśnia: - Trener Jose Bakero przyszedł do mnie przed meczem i zapytał: "Artjoms, jak się czujesz? Jesteś w stanie grać od początku, czy wolisz wejść z ławki?". Odpowiedziałem, że wolałbym wejść w drugiej połowie, bo ostatnio długo nie trenowałem z drużyną. Jeśli mam być jokerem, który wchodzi po przerwie, to niech tak będzie nawet do końca sezonu, skoro to pomaga drużynie.

Na razie Lechowi się udało, bo Artjoms Rudnevs - zwłaszcza działając w parze z Semirem Stiliciem - miał możliwość i czas, by zmienić losy meczu. Pytanie, czy zawsze będzie mu się udawało. A wygląda na to, że w sobotnim meczu z GKS Bełchatów łotewski snajper znów może pełnić rolę jokera. Zaraz po meczu z Podbeskidziem pojechał bowiem na Łotwę, do żony w połogu. Ma wrócić na piątkowy trening.

Artjoms Rudnevs skutecznie zastąpił w "Kolejorzu" Roberta Lewandowskiego, od którego w wielu aspektach wyraźnie się jednak różni. Łotysz jest od Polaka mocniejszy fizycznie - co jest ważne, gdy w obecnym ustawieniu "Kolejorza" miałby być wystawiany na szpicy. Podobnie jak fakt, że znacznie lepiej gra głową. Wreszcie różnica chyba najbardziej rzucająca się w oczy - Łotysz jest napastnikiem skuteczniejszym od Roberta Lewandowskiego. Także i jemu zdarzają się pudła takie, jak chociażby pamiętny strzał w ostatnich minutach rewanżu ze Sportingiem Braga, ale rzadziej niż Lewandowskiemu.

Artjoms Rudnevs wreszcie dokonał w Lechu już więcej niż Robert Lewandowski - dał mu dwa remisy z Juventusem Turyn, triumf nad Legią Warszawa, awans do finału Pucharu Polski. I do końca pozostanie już chyba zagadką to, dlaczego w czerwcu zeszłego roku "Kolejorz" tak długo targował się z jego poprzednim klubem TE Zalaegerszeg z Węgier, aż przyszło lato i mecze ze Spartą Praga, decydujące o awansie do Ligi Mistrzów. Nie było Łotysza, nie było też awansu...

Więcej o: