Tomasz Wróbel ma ofertę z Lecha

- Jestem w kontakcie z działaczami Lecha, do piątku sprawa mojego przejścia do Poznania powinna się wyjaśnić - mówi pomocnik Tomasz Wróbel, któremu za pół roku kończy się kontrakt z GKS Bełchatów
Lech nie rezygnuje z walki o pozyskanie nowego skrzydłowego, który będzie następcą Sławomira Peszki. Mistrz Polski najpierw chciał mieć u siebie Szymona Pawłowskiego z Zagłębia Lubin. Lubinianie zażądali jednak za transfer 1,5 mln euro, a gdy "Kolejorz" się na to nie zgodził, piłkarz podpisał z Zagłębiem nową umowę (właśnie z taką kwotą odstępnego).

Gdy nie udało się z Pawłowskim, pojawił się temat przejścia Senegalczyka Modou Sougou z portugalskiej Academiki Coimbra. Władze Lecha tłumaczą, że zabiegi o niego są zawieszone do czasu powrotu drużyny ze zgrupowania w Hiszpanii. Wtedy bowiem trener Jose Bakero ma określić ewentualne zapotrzebowanie na dalsze wzmocnienia. Niewykluczone jednak, że poznaniacy nie czekają na deklarację szkoleniowca, a na decyzję piłkarza - Tomasza Wróbla z GKS Bełchatów.

Wróbel przyznaje, że rozmawia z Lechem na temat przeprowadzki do Poznania. Piłkarz ma umowę z GKS ważną tylko do końca czerwca, więc już teraz może podpisać kontrakt z "Kolejorzem" ważny od 1 lipca. Gdyby tak się stało, Lech mógłby postąpić tak, jak w przypadku transferu Huberta Wołąkiewicza z Lechii Gdańsk, czyli rozmowy z Bełchatowem rozpocząć już po dogadaniu się z piłkarzem.

28-letni Tomasz Wróbel to piłkarz dość podobny do Sławomira Peszki. Jest niski (ma 168 cm), bardzo dynamiczny i dobrze wyszkolony technicznie. Wróbel bardzo długo dryblingi ćwiczył na podwórkowym boisku, treningi w Rozwoju Katowice podjął dopiero w wieku 17 lat. Zaledwie pół roku gry na wyższym szczeblu (jesień 2005 w drugoligowym Górniku Polkowice) wystarczyło, by trafił do ekstraklasy. W GKS Bełchatów rozegrał 117 meczów i zdobył 9 goli.