Włosi chcą kupić Rudnevsa. Lech: On nie odejdzie

Juventus Turyn powinien kupić Artjomsa Rudnevsa z Lecha Poznań - sugerują włoskie media. Twierdzą, że wystarczy 1 mln euro, by go wyciągnąć z Polski. Lech Poznań odpowiada: Artjoms nie odejdzie.
Już wcześniej Artjomsem Rudnevsem interesowały się Udinese i Atalanta Bergamo. Teraz media we Włoszech sugerują, że do tego grona może i powinien dołączyć Juventus Turyn. "To piłkarz, który nadaje się do gry w Serie A. Za 1 mln euro powinien być w Turynie" - piszą Włosi.

- Rzeczywiście, są zapytania o Rudnevsa, ale nie sprzedamy go teraz, a już na pewno nie za milion euro - powiedział nam Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha Poznań. Dodaje, że zapytania o Rudnevsa były już przy okazji meczów z Manchesterem City. - Zgłosiła się do nas grupa menedżerska, która pracuje dla kilku klubów. Pytali o Rudnevsa. Są też telefony na co dzień - mówi. - Akurat Juventus Turyn oferty nie składał.

Lech jednak wyklucza sprzedaż tego piłkarza tej zimy. - Artjoms gra wciąż nierówno. Strzela piękne i ważne bramki, ale można mieć wiele zastrzeżeń do pozostałych fragmentów meczu. On jest jak Robert Lewandowski. Potrzebuje czasu, stabilizacji formy, nauki - mówi Marek Pogorzelczyk. - Sprzedaż go teraz byłaby przedwczesna, wszyscy to chyba rozumieją. To nie jest odpowiedni czas.

Czy zatem Artjoms Rudnevs pogra w Lechu dwa sezony, tak jak Robert Lewandowski? - Nie chcę określać tego w ramach czasowych, ale jeszcze pogra - mówi Marek Pogorzelczyk. - Jeżeli Włosi wyceniają go na taką kwotę, to tym samym przyznają, że jest to piłkarz na dorobku, który wymaga jeszcze sporo nauki. Chcemy, by uczył się u nas. Oferty i zainteresowanie bardzo nas cieszą. To, że Artjoms przypomniał o sobie i ugruntował swoje nazwisko golem strzelonym w środę także bardzo nas cieszy. Na dziś jednak zostaje w Lechu.

Nie wiadomo, czy w "Kolejorzu" zostaną Manuel Arboleda i Sławomir Peszko. Kolumbijczykowi kontrakt wygasa w czerwcu. Trwają negocjacje. - Zakończą się w przyszłym tygodniu. W tę albo w drugą stronę, ale się zakończą - mówi Marek Pogorzelczyk. Arboleda ma oferty z Legii Warszawa, Polonii Warszawa i meksykańskiego Atlante FC Cancun. - Nasza oferta jest jednak konkretna i na papierze - mówi dyrektor Pogorzelczyk, który potwierdza, że prezes Wojciechowski był w środę w Poznaniu. Czy spotkał się z Arboledą, jednak nie wie.

Peszko ma w umowie klauzulę odstępnego - 700 tys. euro. Jeśli znajdzie się kupiec, a Peszko zechce odejść, Lech nic na to nie poradzi. - To suwerenna decyzja Sławka, ale uważam, że tak jak my mu coś zawdzięczamy, tak i Sławek nam zawdzięcza. Wyrazem naszego szacunku była nowa umowa i podwyżka tego lata. Nie wyobrażam sobie, aby teraz odszedł, gdy walczymy o mistrzostwo i mamy w lutym mecz pucharowy. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek odszedł z Lecha w takiej sytuacji - mówi Pogorzelczyk.

Na rozwój sytuacji czeka sprawa Grzegorza Bonina z Górnika Zabrze. To wariant uzupełnienia na prawej stronie pomocy "Kolejorza", gdyby Peszko odszedł.

Kontuzjowany dotąd Tomasz Bandrowski rozpoczął normalne treningi z Lechem Poznań. Niemieccy lekarze, u których się konsultował, orzekli, że operacja biodra nie będzie konieczna. Bandrowski dostał tylko zastrzyk i rozpoczął wyrównawcze treningi. Lech zawiesił rozmowy o przedłużeniu kontraktu z Bandrowskim do czasu, aż zawodnik wyzdrowieje.