Sport.pl

Lech Poznań i zagadka XXI wieku

- Słabsza postawa w lidze to nie tylko problem Lecha Poznań - mówi trener Jacek Zieliński i odsyła do przykładów FC Liverpool, AS Romy czy Olympique Lyon. One też mają kłopoty w swoich ligach
Bramki z Ekstraklasy zobaczysz na Ekstraklasa tv »

Po dwutygodniowej przerwie lechici wracają do gry - w sobotę na Stadionie Miejskim będą podejmowali Zagłębie Lubin, zespół, który tak jak Lech zdobył jak na razie tylko osiem punktów w ekstraklasie.

Dla kibiców to powrót do tej ciemniejszej strony sezonu, w którym mistrzowie Polski w siedmiu meczach ponieśli już trzy porażki i są bliżej strefy spadkowej niż czołówki ligi. Jasna strona jesieni to oczywiście dobra postawa lechitów w Lidze Europejskiej, w której są liderami grupy.

Zanim nastała w ekstraklasie przerwa na mecze reprezentacji, piłkarze Lecha podkreślali, że odpoczynek bardzo im się przyda, bo będą mieli więcej czasu na poprawienie swojej gry. Także na wyjaśnienie przyczyn porażek z Legią Warszawa (1:2) i GKS Bełchatów (0:1). - Cały czas analizujemy przyczyny i wyciągamy wnioski, bo coś złego działo się w drugich połowach tych meczów - mówi trener Jacek Zieliński. - W pierwszych częściach było o wiele lepiej. W Warszawie nasza gra była poprawna i w Bełchatowie też, przynajmniej do linii pola karnego. Wnioski są takie, że to nie wystarczy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że w Bełchatowie będzie ciężko, bo zespół nie zregenerował się po ciężkim meczu z Salzburgiem. Natomiast druga połowa z Legią pozostaje zagadką XXI wieku. Jestem przekonany, że takich błędów, jak wtedy, już nie popełnimy - dodaje szkoleniowiec.

Trener Lecha stanowczo podkreślił, że jego zespół traktuje tak samo serio rozgrywki europejskie, jak i krajowe. - Żeby grać w przyszłym roku w pucharach, musimy pilnować ligi. Bo tędy wiedzie droga do kolejnego występu w rozgrywkach europejskich - przypomina Zieliński i zapowiada: - Teraz priorytetem dla nas będzie każdy kolejny mecz w lidze.

A w niej sytuacja Lecha jest podobna do jesieni 2009 r. "Kolejorz" wówczas również miał już 11 pkt straty do lidera, a mimo to dzięki świetnej rundzie wiosennej zdobył tytuł. - Nie trzeba być cały rok na pierwszym miejscu, wystarczy zająć je po 30. kolejce. Teraz nasze straty wciąż są do odrobienia, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że historia wcale nie musi się powtórzyć. Byłoby przesadą, gdybym stwierdził, że wszystko jest pod kontrolą i że tym razem też tak będzie. - mówi trener. - Musimy zacząć gonić czołówkę jak najszybciej i liczyć na to, że lider też zacznie gubić punkty. My już w każdym razie nie możemy się potknąć. Już wyczerpaliśmy limit - tłumaczy Zieliński i dodaje, że Lech jest teraz w gorszej sytuacji niż przed rokiem. - Nie byliśmy wtedy zaplątani w grę na czterech frontach, tak jak teraz. Wliczam w to ligę, puchary, Puchar Polski i reprezentację - mówi i wyjaśnia: - Bo gdy 10 czy 12 zawodników wyjeżdża na zgrupowania, to jest to miłe z jednej strony, bo zawodnik reprezentuje barwy narodowe, ale dla trenera komfort pracy jest mniejszy.

Zieliński przypomina, że Lech nie jest jedyną drużyną, która po udanym sezonie teraz znalazła się w kłopotach. - Straty do czołówki wynikają z różnych względów. Wystarczy prześledzić, jak radzą sobie kluby o głośnych nazwach, które też grają w pucharach - FC Liverpool, AS Roma czy Olympique Lyon. Nie tylko Lech ma problemy w lidze, one też - mówi Jacek Zieliński.

W sobotę jest dobry czas, by mistrzowie Polski odwrócili wreszcie złą kartę. To właśnie po majowej wygranej z Zagłębiem rozpoczęła się feta z okazji zdobycia tytułu. Teraz zwycięstwem z drużyną z Lubina Lech może przywrócić nadzieję, że obrona mistrzostwa wciąż jest możliwa.



Zajrzyj na specjalny serwis poświęcony Lechowi Poznań i jego sprawom