Sport.pl

Karnetowy rekord pobity

Bariera 12 tysięcy karnetów na jesienne mecze Lecha Poznań padła już we wtorek rano, kiedy to ustawili się po nie kibice w sprzedaży otwartej. ?Kolejorz? pobił rekord Polski. A potem kolejka po karnety... zniknęła
W latach 2007-2009 Lech Poznań rozprowadzał po 12 tys. karnetów na rundę. Wynik był bardzo wyśrubowany i najwyższy w dziejach polskiego futbolu. Wcześniej Wisła Kraków rozprowadziła 10 tys. abonamentów. Nawet w tym roku Legia Warszawa po porozumieniu z kibicami i wielkim wysiłku marketingowym dotarła jedynie do tej granicy - 10 tys. sztuk.

"Kolejorz" do granicy 12 tys. karnetów doszedł w 2007 r., po słynnych słowach prezesa Jacka Rutkowskiego: "Idziemy na majstra". Potem kilkakrotnie powtórzył ten wynik, ale nigdy granicy 12 tys. karnetów nie przekroczył. Aż do wczoraj.

W poniedziałek wieczorem, na koniec sprzedaży zamkniętej, Lech miał sprzedane już 11,5 tys. sztuk, a we wtorek rano granica 12 tys. karnetów pękła. Ile będzie wynosił nowy rekord? Tego jeszcze nie wiadomo, gdyż sprzedaż kart wstępu na jesienne mecze ligowe trwa do czwartku. Lech jeszcze tego nie porachował, ale wstępne szacunki pozwalają stwierdzić, że do wczoraj do granicy 15 tys. sztuk jeszcze nie dotarł.

Nowy stadion, powiązanie karnetów na ligę z możliwością kupienia karnetów na mecze Ligi Europejskiej z Manchesterem City (4 listopada) i Juventusem Turyn (1 grudnia) - to główne argumenty, które spowodowały, że zainteresowanie karnetami po rocznej stagnacji znów rozkwitło. Lech ustalił dość wysokie ceny za najlepsze miejsca - karnet na trybuny wzdłuż linii bocznych boiska na Bułgarskiej kosztuje 325 zł (na sześć spotkań). To spowodowało, że wielkie zainteresowanie chętnych do kupna karnetów skupiło się zwłaszcza na sektorach gorszych kategorii, na trybunach II i IV położonych za bramkami. Karnet na te miejsca kosztuje 175-225 zł. I to właśnie abonamenty na te miejsca zniknęły najszybciej.

Wczoraj rano, gdy ruszyła sprzedaż otwarta, ustawiła się kolejka. Szybko się jednak rozładowała. Około godz. 11.30 pod kasami nie było już nikogo. Tymczasem jeszcze w sobotę stało się tu po 5-6 godzin podczas sprzedaży zamkniętej. Czytelnicy informowali nas jednak, że sprzedaż zamknięta w wielu wypadkach była fikcją - nie brakowało kibiców, którzy nie mieli poprzednich karnetów, a zdołali kupić obecne, zwłaszcza przez internet.

Sprzedawcy w kasach poinformowali nas, że nie ma już biletów na II trybunę, a tych na trybunę IV została resztka - głównie na sam dół. Tymczasem w internecie karnety na te miejsca jeszcze były - to dowód na to, że Lech rozdzielił pulę. Część przeznaczył do sprzedaży bezpośredniej, a część - do internetowej.

Ponad 12 tys. karnetów to wynik, który pozwala Lechowi stanąć w jednym szeregu z niektórymi, tymi mniej popularnymi, klubami Bundesligi. Do tej pory rekordzistą świata w sprzedaży karnetów była Borussia Dortmund, która co rundę sprzedaje ponad 50 tys. sztuk. Przed tą rundą - 51 tys. 200. We wrześniu jednak Manchester United poinformował o sprzedaniu 51 tys. 800 sztuk. Rywal "Kolejorza" w pucharach - Manchester City - sprzedał 30 tys. karnetów. W Bundeslidze pierwsza trójka tego lata wygląda tak: BVB (51 tys. 200 sztuk), Schalke 04 (43 tys. 190) i Bayern Monachium (37 tys. 600).

- Już jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych wyników sprzedaży. Nie stawialiśmy sobie jakichś celów, ile chcielibyśmy sprzedać karnetów. Raczej nie 20 tys. Ta liczba w tej chwili jeszcze chyba nie jest dla nas osiągalna - mówi rzeczniczka Lecha Joanna Dzios.