Sport.pl

Nowe żądło Lecha Poznań: Artjoms Rudnevs

W dwóch meczach strzelił trzy bramki, z czego dwie głową. Jest liderem klasyfikacji króla strzelców i wielką nadzieją ataku poznańskiego Lecha. Artjoms Rudnevs wyrasta na nową gwiazdę ?Kolejorza?
Do Lecha Poznań przyszedł jako ostatni z transferów tego lata - dopiero 4 sierpnia, niespełna trzy tygodnie temu. Debiutował w otwierającym sezon meczu ligowym z Widzewem Łódź. Strzelił wtedy ładnego gola głową. W niedzielnym pojedynku z Cracovią Kraków wrócił do ataku, tym razem od pierwszej minuty. Zdobył dwa gole - jeden głową, drugi z rzutu karnego. Teraz z trzema bramkami jest na czele klasyfikacji króla strzelców ekstraklasy, wespół z Litwinem Darvydasem Sernasem z Widzewa Łódź oraz Andrzejem Niedzielanem z Korony Kielce.

Na razie zatem Łotysz ma średnią jednego gola na mecz. W swym poprzednim klubie TE Zalaegerszeg, w którym został wicekrólem strzelców ekstraklasy węgierskiej, zdobywał 0,66 gola na mecz.

- Rzeczywiście, gra głową to moja silna strona. Jestem też dość skoczny - mówi o sobie Artjoms Rudnevs, który jest Łotyszem rosyjskiego pochodzenia. - Moi rodzice to Rosjanie - wyjaśnia.

Na Łotwie mieszka olbrzymia mniejszość rosyjska - to niemal 30 proc. społeczeństwa. Artiom Rudniow, czyli po łotewsku Artjoms Rudnevs jest jej członkiem. Powoływany jest jednak do reprezentacji Łotwy. Zagrał już cztery mecze w pierwszej kadrze. Teraz do Lecha przyszło powołanie do U-21.

Kolejne powołania do dorosłej kadry od trenera Aleksandrsa Starkovsa powinny być tylko kwestią czasu.. Rudnevs jest bowiem piłkarzem nietuzinkowym, co w pełni już pokazuje w Lechu.

Dobry mecz z Widzewem, nieudany z Arką (jak cały zespół) i znakomity wręcz występ z Cracovią - to jego dorobek. W pojedynkach z krakowskimi rywalami pokazał, że ma spore umiejętności. To nie tylko gra głową, w której równać się z nim może chyba jedynie Manuel Arboleda, bo już nawet nie Bartosz Bosacki. To nie tylko skoczność. To także niezła szybkość, drybling, ale przede wszystkim czucie piłki i to, co nazywa się ciągiem na bramkę. Piłka szuka go w polu karnym - tak mówi się o dobrych napastnikach. Rudnevsa szuka.

Owszem, nie jest to zawodnik stworzony do gry, w której Lech musi walczyć o piłkę w przodu z rosłymi obrońcami. Rudnevs nie potrafi tego, co umiał Hernan Rengifo czy później Robert Lewandowski. Do gry po ziemi, z prostopadłymi podaniami czy dośrodkowaniami nadaje się świetnie.

Czy zastąpi Roberta Lewandowskiego? - Robert Lewandowski zrobił w Lechu olbrzymie postępy - mówi trener "Kolejorza" Jacek Zieliński. - Rudnevs przyszedł do nas jako napastnik bardziej ukształtowany niż Robert, z przeszłością w ekstraklasie węgierskiej. Może nawet jest teraz na wyższym poziomie niż był Lewandowski, gdy tu przychodził. Chciałbym jednak, aby Rudnevs zrobił przez dwa lata taki postęp, jaki zrobił Robert Lewandowski.

Na razie Rudnevs staje się napastnikiem numer jeden w Lechu. Jest tylko jeden problem - ponieważ przyszedł tak późno, zdążył już zagrać w pucharach w barwach TE Zalaegerszeg. W czwartkowym meczu z Dnipro Dniepropietrowsk go zatem nie zobaczymy.



Wszystko o Lechu Poznań na specjalnym serwisie mistrzów. Zajrzyj!