Lech: Wszyscy żywi na boisko

Z przetrzebioną obroną zagra w sobotnim meczu z Arką Gdynia drużyna poznańskiego Lecha. Kontuzjowanych Bartosza Bosackiego i Grzegorza Wojtkowiaka zastąpią Marcin Kikut i Marcin Kamiński
Dla Lecha będzie to pierwszy mecz ligowy tego sezonu przy ul. Bułgarskiej. Spotkania w europejskich pucharach, z Interem Baku i Spartą Praga, kończyły się smutnymi porażkami 0:1. - Zdajemy sobie sprawę z tego, w jakim miejscu jesteśmy. Słychać to podczas rozmów w szatni - mówi trener Lecha Jacek Zieliński.

Teraz do Poznania przyjeżdża Arka Gdynia, ale bardziej niż rywal, obawy wzbudza forma piłkarzy Lecha i braki w kadrze zespołu. Wciąż nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa w grze Bartosza Bosackiego, który tydzień temu podczas meczu z Widzewem w Łodzi dostał silny cios w głowę i doznał wstrząśnienia mózgu. - To specyficzna kontuzja, bardziej bokserska niż piłkarska. Nie wiemy, jak długo będzie dochodził do zdrowia - mówi trener Lecha Jacek Zieliński. W środę dwa z trzech goli dla reprezentacji Kamerunu w meczu z Polską Grzegorz Wojtkowiak oglądał już z ławki rezerwowych. Selekcjoner Franciszek Smuda ściągnął go bowiem w 38. min spotkania. - Wojtkowiak lekko naciągnął mięsień czworogłowy. Na pewno nie zagra z Arką. Zresztą, nie ma co się spieszyć z jego powrotem, bo i tak pauzuje za kartki w meczu z Dnipro - opowiada Zieliński.

Trzeba się więc spodziewać, że mecz z ekipą z Trójmiasta będzie próbą generalną defensywy Lecha przed bojem na Ukrainie. Tam też pewnie zagra w takim ustawieniu. Wojtkowiaka na prawej stronie zastąpi Marcin Kikut, a Bosackiego - niemal na pewno 18-letni Marcin Kamiński. Kamiński w tym tygodniu przebywał na zgrupowaniu reprezentacji Polski do lat 19, która rozegrała dwa mecze przeciw rówieśnikom ze Szwecji. Młody gracz Lecha zagrał jednak tylko w jednym z nich, we wtorek. - Trener Globisz przychylił się do mojej prośby i zwolnił Kamińskiego z gry w drugim meczu, bo jest nam potrzebny - przyznaje szkoleniowiec Lecha. Zieliński tradycyjnie nie chciał potwierdzić, że postawi na 18-latka, a tylko w swoim stylu rzucił do dziennikarzy: - Ktoś, kto śledzi losy tej drużyny i widzi, jaką mamy kadrę, nie będzie miał problemów z ustawieniem defensywy. Myślę, że ja nie będę z tym miał problemu. Po prostu będą grali ci, którzy zostali i są żywi.

Z bramki poczynaniami obrońców kierować będzie raczej Jasmin Burić. Raczej - bo trener Zieliński przypomina: - Mam dwóch równorzędnych bramkarzy - mówi. Co zdecydowało o zmianie bramkarza na inaugurację ekstraklasy - nie wiadomo. - Burić do czasu kontuzji bronił w zeszłym sezonie dobrze, teraz znów dostał szansę. Taka była moja decyzja. I absolutnie nie uważam, że roszada w bramce miała wpływ na wynik meczu w Łodzi - twierdzi szkoleniowiec.

W porównaniu z obroną, w pomocy nikt nie narzeka już na urazy. Tomasz Bandrowski jest gotowy do gry, a z meczów reprezentacji Bośni i Hercegowiny oraz Białorusi Semir Stiilić i Siergiej Kriwiec wrócili cali i zdrowi.

- Wyobrażam sobie sytuację, w której Tshibamba, Rudnevs i Wichniarek są w tym samym momencie na boisku - mówi Zieliński, ale raczej nie nastąpi to już w meczu z Arką.

O rywalach z Gdyni trener "Kolejorza" mówi niewiele: - Zaprezentowali się całkiem poprawnie na Wiśle. To na pewno inny zespół niż ten sprzed pół roku. Zaszło tam dużo zmian, przyszli nieźli obcokrajowcy - wymienia. Ci obcokrajowcy to obrońca Emil Noll (rodak Joela Tshibamby z DR Kongo), pomocnik chorwacki Denis Glavina i napastnik Mirko Ivanovski z Macedonii.

Początek spotkania Lech-Arka w sobotę o godz. 18.15. Transmisja w Canal Plus Sport.



Zajrzyjk na nasz specjalny serwis mistrzów - poświęcony Lechowi Poznań