Sport.pl

Lech przed wielką szansą

Wiara w to, że nie taka Sparta Praga straszna i że Lech Poznań może ją pokonać, trwa od wtorku w piłkarzach Kolejorza. Trwa też jednak przy tym ich rażąca nieskuteczność
Trzy kolejne mecze bez strzelonej bramki mają za sobą piłkarze Lecha Poznań. To bardzo niepokojące, zwłaszcza że następne spotkanie Lecha to mecz ze Spartą Praga, gdzie bez gola dla Lecha obejść się nie może. Mało tego, Kolejorz do awansu potrzebuje dwóch bramek, o ile nie chce znów strzelać rzutów karnych. A ostatni raz zdobył więcej niż jedną bramkę w europejskich pucharach rok temu, w starciu z Fredrikstad FK.

- Nie mamy sytuacji - mówi trener Kolejorza Jacek Zieliński. - A gdy już są, nie potrafimy ich wykorzystać - dodaje.

Ładna akcja między Semirem Stiliciem a Arturem Wichniarkiem i gol w Baku - to ostatnia sytuacja, po której można było bić Lechowi brawo za skuteczność.

Od tej pory do Poznania przyszedł Joel Tshibamba, ale choć jest to gracz bardzo dynamiczny i szybki, to jednak w meczu o Superpuchar z Jagiellonią Białystok raził nieskutecznością. Sytuacja, w której nie wepchnął piłki do pustej już bramki w ostatniej minucie to dobry przykład.

Problemem jest kiepska na razie dyspozycja Semira Stilicia, który jest odpowiedzialny za większość kluczowych podań w Lechu. Trener Zieliński testował już - choćby w Płocku - rozwiązanie z Siergiejem Kriwcem czy Jakubem Wilkiem na środku pomocy. Wilk w Płocku popisał się co najmniej kilkoma znakomitymi podaniami do kolegów. Może to jest jakieś rozwiązanie?

Lech odzyskania skuteczności potrzebuje ekspresowo, bo mecz ze Spartą już jutro. I choć mistrz Czech też zawodzi, przegrał właśnie 0:1 z Dynamem Czeskie Budejovice (to druga przegrana Sparty w trzech pierwszych meczach czeskiej ekstraklasy), to jednak Czesi wszystkie dotychczasowe mecze ligowe rozegrali w kombinowanych, właściwie rezerwowych składach. Trener Jozef Chovanec nie kryje: - Mecze z Lechem są najważniejsze. W lidze mamy jeszcze dostatecznie dużo czasu i kolejek, by straty odrobić.

We wtorkowym meczu z Kolejorzem, w którym Sparta zagrała już w najsilniejszym ustawieniu, też jednak nie pokazała wielkiego futbolu. Ba, w pierwszej połowie to nawet Lech był lepszy i ten fakt miał ogromne znaczenie dla psychiki piłkarzy Kolejorza.

- Moim zdaniem nie ustępujemy Czechom, nawet jeśli ci pod koniec meczu w Pradze mieli sporą przewagę. To strzelony gol ich uskrzydlił - mówił Sławomir Peszko. - Sparta jest w naszym zasięgu, a strata jest do odrobienia. Pokazaliśmy, że w piłkę umiemy grać, a niektórzy po meczach z Interem twierdzili, że tak nie jest - dodawał Bartosz Bosacki, kapitan Lecha.

To szczególnie ważne stwierdzenie, gdyż pokazuje jaki duch wstąpił w lechitów po meczu na Letnej. Po katastrofie w rewanżu z Interem Baku (- Im wcześniej zapomnimy o tym meczu, tym lepiej dla nas - mówi Jakub Wilk) kluczową sprawą była odbudowa morale poznaniaków. I to udało się w przegranym meczu ze Spartą zrobić. Lechici gremialnie twierdzą teraz, ze nie taka Sparta straszna, że jest do ogrania. Wyszli się z dołka po wstydzie z Interem i to zjawisko trudno przecenić.

- Uważam, że Sparta Praga jest rywalem słabszym od Club Brugge, z którym walczyliśmy rok temu [Lech odpadł po rzutach karnych - przyp. red.] - uważa Wilk. - Grali dobrze w obronie, ale nie mieli pomysłu na akcje.

Takie myślenie, bez lekceważenia Czechów, ale i bez strachu przed nimi, może mieć bardzo istotne znaczenia w rewanżu.

Środowy mecz rozpocznie się o godz. 20.