Lech walczy na Kaukazie o Ligę Mistrzów

Na stadionie Tofika Bachramowa w Baku, na którym we wtorek Lech Poznań zagra z Interem Baku w pierwszym meczu eliminacji Ligi Mistrzów, słońce wieczorem znika za trybunami. Może więc w tym tak ważnym dla siebie meczu lechici nie będą musieli grać w 40-stopniowym upale, lecz złapią trochę cienia
Piłkarze Lecha Poznań wylecieli do Baku w poniedziałek rano z poznańskiej Ławicy i po 3,5-godzinnym locie wylądowali na lotnisku im. Hajdara Alijewa niedaleko Baku. Po przylocie uderzyła w nich fala gorąca - w poniedziałek w Baku było 39 stopni. W tym upale drużyna pojechała do hotelu, po południu polskiego czasu z kolei - na trening, na 30-tysięczny Stadion Republikański im. Tofika Bachramowa. Sędziego, który w finale mundialu w 1966 r. wskazał, iż gol Anglików w meczu z Niemcami był prawidłowy, co do dziś wzbudza kontrowersje.

Trening odbywał się w porze wtorkowego meczu, czyli o godz. 17 czasu polskiego (w Baku to godz. 20). Kilkanaście minut po jego rozpoczęciu palące do tej pory słońce schował się za masywne trybuny bakijskiego stadionu. To oznacza, że wtorkowy mecz piłkarze również będą rozgrywali w cieniu. Cień przyniesie ulgę, bo w tym upale nawet chodzić trudno, a co dopiero biegać.

Lechici wszystko w Baku robią ostrożnie. Na spacery w ciągu dnia nie chodzą. Na trening lechici wybrali się już po pierwszym posiłku przygotowanym przez przywiezionego z Poznania kucharza Marcina Różańskiego. - Mamy tu ze sobą wszystko, od wody po przyprawy. Zjedliśmy podwieczorek, wszystkim smakował - mówił kierownik drużyny Łukasz Mowlik.

Po treningu azerscy dziennikarze rozmawiali chwilę z tymi piłkarzami Lecha, którzy mówią po rosyjsku - wywiadu udzielili m.in. Siergiej Kriwiec i Seweryn Gancarczyk. Z dziennikarzami - ani polskimi, ani azerskimi - nie chciał rozmawiać Artur Wichniarek.

Gdy tylko poznaniacy opuścili boisko, wyszli na nie piłkarze Interu w imponującej liczbie niemal 30 - to cała, szeroka kadra mistrza Azerbejdżanu. Jest w niej nawet niezgłoszony do pucharów Litwin Paulius Paknys, znajomy Jacka Kiełba z Korony Kielce, z którym ten uciął sobie krótką pogawędkę. Po kwadransie gruziński trener Kachaber Cchadadze wyprosił dziennikarzy i zgodnie z przepisami UEFA zamknął trening. Wcześniej trening "Kolejorza" obejrzeli dziennikarze, działacze, piłkarze Interu i... trener Cchadadze. Z tych ostatnich przed meczem zajęć nie sposób było jednak niczego wywnioskować - lechici ćwiczyli niezbyt forsownie przez godzinę, a zajęcia zakończyła gierka na połowie boiska w mocno eksperymentalnych składach.

Zieliński zapowiada, że jego zespół zagra ofensywnie. - Chcemy narzucić rywalowi swój styl, prowadzić grę - mówił nieco zaskoczonym azerskim dziennikarzom, którzy pytali m.in. o to, czy odejście Roberta Lewandowskiego osłabiło zespół. - Pewnie, że osłabiło. Odszedł król strzelców naszej ligi, piłkarz bardzo dobry. Dostał jednak życiową ofertę i odszedł. Na Inter mam coraz lepiej wyglądającego Artura Wichniarka. A w trakcie załatwiania są transfery dwóch następnych napastników. Z nimi nasza siła ognia będzie dużo większa - zapewniał Azerów.

Gruziński trener Interu Kachaber Cchadadze mówił niewiele. - Znam zespół Lecha, widziałem go. To silna drużyna - rzekł, po czym wymigał się od odpowiedzi na pytanie, który zawodnik robi na nim największe wrażenie. Przedstawił za to nowego kapitana zespołu, ukraińskiego obrońcę Wołodymira Liewina.

Mecz rozpocznie się we wtorek o godz. 17 czasu polskiego. Transmisja w otwartym Polsacie, a w internecie - na Sport.pl. Sędziuje Szwajcar Sascha Kever.



Piłką jabulani, która sprawiała na zakończonym mundialu w RPA tyle kłopotów niemal wszystkim bramkarzom, zagrają we wtorek piłkarze Interu Baku i Lecha Poznań. - Faktycznie, jest bardzo szybka - mówił po treningu bramkarz Lecha Krzysztof Kotorowski.



Mecz Interu nie budzi zbyt dużego zainteresowania w Baku. - Inter? Hm... No wiem, grają. Ale jutro? Naprawdę? - dziwił się taksówkarz. Znacznie większe zainteresowanie budzą tu zawody... zapaśnicze. Na ulicznych billboardach królują dwa tematy: portret prezydenta Alijewa z flagą Azerbejdżanu w tle oraz właśnie zapasy. Rzecznik prasowy Interu nie chce powiedzieć, ilu kibiców spodziewa się na meczu, z czego wywnioskować można, że niewielu. - Nasze mecze na stadionie Szafa ogląda mniej więcej 5 tys. kibiców - mówi. Lecha na 30-tysięcznym obiekcie będzie dopingować ok. 90-osobowa grupa kibiców "Kolejorza".



Czytaj na specjalnym portalu poświęconym Lechowi Poznań