Eliminacje Ligi Mistrzów. W Baku czeka na Lecha piekło!

Jeśli piłkarzom Lecha wsiadającym w poniedziałkowy poranek do samolotu w Poznaniu wydaje się, że jest gorąco - mylą się. W Baku uderzy ich fala 40 stopni ciepła. We wtorek pierwszy mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów. Nasza korespondencja ze stolicy Azerbejdżanu
Na lotnisku w Baku nie działa wiele rzeczy: taśma do transportu bagażu, spłuczka w ubikacji czy klimatyzacja. Działa za to termometr, który w niedzielny wieczór, niemal dokładnie w porze rozgrywania wtorkowego meczu Interu Baku z Lechem, pokazywał równe 40 stopni ciepła. Ta temperatura troszkę usprawiedliwia opieszałość urzędników wydających - za słoną opłatą 60 euro - azerbejdżańskie wizy. Niemal półtorej godziny na lotnisku w kolejce po dwa stempelki i naklejkę w paszporcie to jednak tutejszy standard.

Standardem nie jest za to cena benzyny. - 55 gapików za litr! Rozbój! - wściekał się taksówkarz. 55 gapików, czyli nieco ponad pół manata to jakieś 2 zł 20 groszy. Rok temu było dużo taniej. Już w drodze z lotniska - oddalonego o prawie 40 km od zabytkowego, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO centrum miasta - widać wyraźnie, że Azerbejdżan z lubością konsumuje petrodolary. W górę pną się wielopiętrowe apartamentowce, niedaleko lotniska trwa budowa dróg i mostów które mają lepiej skomunikować bogate Baku z biedną resztą kraju. Ładnie prezentuje się też bakijski stadion Szafa, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa Inter (mecz z Lechem zostanie rozegrany gdzie indziej, na reprezentacyjnym stadionie im. Tofika Bachramowa). A tuż obok lotniska widać to, co daje temu krajowi perspektywy jeszcze większego bogactwa: szyby naftowe, którymi usiane jest wielkie pole.

Pieniądze widać w inwestycjach w infrastrukturę, nie widać w kieszeniach obywateli. Przeciętny mieszkaniec Baku zarabia jakieś 400-500 manatów, co przy cenach w tym kraju jest kwotą skromną. Paliwo może jest tanie, ale już np. sam wjazd samochodem do centrum kosztuje 2 manaty - tyle, co prawie cztery litry benzyny! O cenach w hotelach lepiej nie wspominać. Trudno bowiem znaleźć pokój za mniej, niż 60-70 manatów. Zresztą manat to waluta tu niemodna. Nawet w bankomatach można wypłacać dolary.

Piłkarze Lecha Poznań, towarzyszący im kibice i oficjele przylecą do stojącego na ropie Baku w poniedziałek przed południem. Po południu w planach jest trening na stadionie oraz konferencje prasowe trenerów Jacka Zielińskiego i Kachabera Cchadadze. Mecz - we wtorek o godz. 17.

- Będzie chłodniej? - pytam taksówkarza. - Chłodniej już jest - pokazuje na termometr.

Faktycznie, 38 stopni.

Czytaj na specjalnym portalu poświęconym Lechowi Poznań