Lech jedzie do Baku z własnym kucharzem

Własne jedzenie, własna woda - Lech Poznań przed wyjazdem na mecz Pucharu Europy do Baku dmucha na zimne. Trener ?Kolejorza? Jacek Zieliński pomny tego, że trzy lata temu w Azerbejdżanie się zatruł
- To nie była wina gospodarzy. Nie mam do nich pretensji - zastrzega trener "Kolejorza". - Po prostu inny klimat, inna flora bakteryjna, upał. To wszystko spowodowało, że drużyna się zatruła i przez trzy kolejne tygodnie wielu graczy było niezdolnych do gry.

Mowa o pojedynkach Dyskobolii Grodzisk Wlkp. z azerskim Arazem Imiszli w 2007 r. Prowadzona przez Zielińskiego Dyskobolia awansowała, ale wróciła z Kaukazu w kiepskim stanie.

Teraz ostrożny Zieliński zabiera z Polski kucharza, zapas jedzenia i wodę. Kucharz pochodzi z hotelu Twardowski. Ma zgodę Azerów na urzędowanie w ich hotelowej kuchni.

Dwa lata temu Lech Poznań trenera Franciszka Smudy grał w Baku z Chazarem Lenkoran. Z powodu wielkich upałów Smuda zakazywał wtedy piłkarzom chodzenia po Baku w środku dnia. Mieli szukać cienia i ochłody.

- My już trochę przywykliśmy do gorąca. Na zgrupowaniu w Austrii były tropikalne upały. Teraz w Polsce też są. Wielkiego szoku nie będzie - mówi Jacek Zieliński, który zarządzi krótki spacer w dniu meczu po zacienionych terenach azerskiej stolicy. - Żadnych innych wycieczek tam nie będzie. Nie na wycieczki jedziemy.

Na temat Interu Baku trener Lecha nie mówi standardowego "niewiele o nich wiemy". Przeciwnie, uważa że Lech solidnie się przygotował i piłkarze dostaną niezbędną wiedzę na temat rywali. Także ich najnowszych nabytków, jakimi są Gruzini Waleri Abramidze i Ilia Kandelaki, Bułgar Żiwko Żelew oraz Estończyk Dmitri Kruglov. Zespół znanego niegdyś piłkarza i uczestnika Euro '92 w barwach Wspólnoty Niepodległych Państw, Gruzina Kakhabera Cchadadze wymienił sporą część składu przed sezonem. - To w Azerbejdżanie normalne. Oni co roku robią rewolucje w kadrach - uważa trener Jacek Zieliński, który jako największe gwiazdy i najlepszych graczy Interu Baku wymienia dwóch środkowych pomocników tego zespołu, Azera Aleksandra Czertaganowa oraz Czecha Bronislava Cervenkę. - No i jest znany z gry w Polsce Robertas Poskus. Wiemy, czego można się po nim spodziewać - dodaje szkoleniowiec "Kolejorza".

Czego można się spodziewać po Lechu, nie wiadomo. Poznaniacy są po udanych pierwszych sparingach w Austrii ze Slovanem Bratysława i Partizanem Belgrad oraz nieudanych z Dinamo Zagrzeb i Slavią Praga. Na dodatek kibice martwią się, że zespół mistrzów Polski nie został odpowiednio wzmocniony. - Nie jestem zadowolony ze wzmocnień w ofensywie. Tu liczę na kolejnych piłkarzy - mówi trener Zieliński i dodaje, że Artur Wichniarek potrzebuje jeszcze trzech tygodni, by dojść do dobrej formy, że Lech nie zamierza zmieniać taktyki wypracowanej przez całą wiosnę, a decyzja co do składu, a także obsady bramkę na mecz w Baku zapadnie dopiero we wtorek.



Czytaj na specjalnym portalu poświęconym Lechowi Poznań