Sport.pl

Jąder powiedział za dużo

- Niektórzy zawodnicy zapomnieli już, kiedy dostali z klubu pieniądze - stwierdził po przegranym meczu z Lokomotivem Daugavpils trener PSŻ Lechma Poznań Zbigniew Jąder i następnego dnia - oskarżony o nielojalność - stracił pracę. Zastąpi go Mirosław Kowalik
Niedzielna porażka "Skorpionów" z Łotyszami była dużą niespodzianką, niemal sensacją. Trener poznańskiej drużyny szybko znalazł winnego. - Niektórzy zawodnicy zapomnieli już, kiedy dostali z klubu pieniądze. A przygotowanie się zawodnika do meczu to wielka inwestycja. Opony, olej... To wszystko przecież kosztuje, a chłopcy po prostu nie dostają pieniędzy - mówił Jąder. - Przeglądy silników odbywają się tylko na tej zasadzie, że ktoś zerknie i powie: tutaj musi być remont. Pytanie tylko, za co? - perorował szkoleniowiec w parkingu tuż po meczu.

Jąder poinformował też, że Adama Skórnickiego wystawił w meczu tylko dlatego, że kapitan drużyny ma to zagwarantowane w kontrakcie. Skórnicki był tego dnia w fatalnej dyspozycji i wywalczył tylko jeden punkt.

- Zgadza się, klub ma długi wobec zawodników - potwierdza wiceprezes PSŻ Rafał Nejman. - Podobnie zresztą jak i chyba każdy inny klub żużlowy w Polsce. Ale nie jest tak, że zawodnicy nie mają za co remontować silników. Zresztą żaden nie sygnalizował nam, że nasza zaległość to jakiś duży problem. Z Lokomotivem przegraliśmy na pewno nie dlatego, że żużlowcy nie mieli na czym jechać. Gdyby tak było, sprzęt sypałby się im w czasie wyścigów i mielibyśmy masę defektów - mówi Nejman i dodaje: - Klub ma zaległości, ale w porównaniu z problemami z poprzednich lat, sytuacja jest o wiele lepsza.

Działacze "Skorpionów" uznali reakcję trenera Jądera za przejaw nielojalności i zwolnili go. - W chwili, gdy walczymy nad uzupełnieniem budżetu, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest tłumaczenie porażki brakiem pieniędzy i nieuzasadnione wyolbrzymianie problemów klubu - tłumaczy wiceprezes Nejman i informuje, że jeden z potencjalnych sponsorów już wycofał się ze współpracy.

Nieoficjalnie wiadomo, że do zwolnienia Jądera przyczynił się też incydent sprzed tygodnia. Trener zdecydował wtedy o odsunięciu od składu Mateusza Szczepaniaka. Tłumaczył to tym, że zawodnika nie było na treningu. Tymczasem Szczepaniak pracował wówczas nad przystosowaniem swoich silników do trudnego, gnieźnieńskiego toru i próbował usprawiedliwić się u szkoleniowca. Nieskutecznie.

Nowy trenerem "Skorpionów" ma być Mirosław Kowalik, były żużlowiec Apatora Toruń i Polonii Bydgoszcz, który karierę trenerską rozpoczynał... w Poznaniu. Potem bez większego sukcesu trenował Start Gniezno i z większym powodzeniem próbował sił jako komentator telewizyjny. Kowalik ma poprowadzić zespół w dwóch meczach tego weekendu - zaległym spotkaniu z RKM ROW w Rybniku i u siebie z Marmą Hadykówką Rzeszów. - Trener Kowalik będzie odpowiedzialny za dobór składu i przygotowanie toru - zapewnia wiceprezes Nejman.