Choroba wysokościowa Lecha

Lechowi Poznań poważnie zajrzała w oczy sytuacja, która grozi każdemu porywającemu się na szczyt alpiniście - może go nie zdobyć, bo nie wytrzyma ciśnienia - pisze w felietonie Radosław Nawrot
To ciśnienie było widać przez cały tydzień poprzedzający mecz z Wisłą Kraków. Owszem, trener Jacek Zieliński jest wysokiej klasy specjalistą od spokojnego snu - uparcie wszak tłumaczy, że kolejni rywale Lecha nie spędzają mu go z powiek. To zabieg, który pozwala zdjąć napięcie meczowe z samych piłkarzy. Uspokoić ich. W wypadku starcia z Wisłą sztuka jednak chyba się nie udała.

Od znanych mi dziennikarzy dostałem informacje o tym, iż przez tydzień obrywali w Lechu za co tylko się dało. Za pytania, teksty, materiały filmowe - niepotrzebne przecież przed meczem z Wisłą. Do tego doszła historia z Jasminem Buriciem, który zostaje zabrany do Krakowa z naderwanym mięśniem nogi.

To incydenty, na które normalnie należałoby machnąć ręką, gdyby nie fakt, że przecież i na boisku w Nowej Hucie poznaniacy nie wytrzymali ciśnienia. Świadczy o tym nerwowość piłkarzy podczas meczu i po nim. Niemoc, o której zawodnicy Lecha mówią: - Nie podjęliśmy ryzyka.

Cóż, to akurat wszyscy widzieli. Wciąż jednak nie wiemy, dlaczego Lech tego ryzyka nie podjął, skoro remis tak niewiele mu dawał?

Odpowiedzią może być coś, co pozwolę sobie nazwać "chorobą wysokościową". Nikła odporność na tworzące się na ligowym szczycie ciśnienie - ze strony kibiców, mediów, nawet oczekujących upragnionego sukcesu władz klubu, wreszcie własnych ambicji każdego piłkarza "Kolejorza", który czuje, że ma umiejętności pozwalające aspirować do tytułu.

W poprzednich sezonach słyszeliśmy, że niepowodzeniom winny jest pech, sędzia, Franc Smuda itp. W tym sezonie rzeczywistość zaklinał motyw przewodni, iż dobrze, że - w odróżnieniu od poprzedniego roku - Lech goni lidera z Krakowa, bo przecież lepiej gonić niż uciekać. W sobotę Wisła pokazała, że to zależy dla kogo.

Przed Lechem Poznań wciąż jest szansa, by pokazać Polsce swą dojrzałość, która pozwoli mu wygrać kolejne mecze i zdobyć mistrzostwo. Teraz jednak jest to już możliwe tylko w jednym wypadku - że niedojrzała okazałaby się Wisła Kraków, która akurat z ciśnieniem radzi sobie świetnie od lat.



czytaj też na specjalnym portalu poświęconym Lechowi Poznań