Sport.pl

Lech kontra Legia. Czy będzie widowisko?

Piękna pogoda, wreszcie dobra murawa i pełny skład Lecha Poznań, który po raz pierwszy w tym sezonie może wystawić trener "Kolejorza" Jacek Zieliński. Czy to wystarczy do stworzenia wielkiego widowiska? Szlagierowy mecz Lecha z Legią Warszawa - w sobotę o godz. 19
Mecze Lecha Poznań z Legią Warszawa rzadko bywają kiepskie. Sama temperatura tego meczu i doping na trybunach sprzyjają podniesieniu poziomu rywalizacji.

Lech nie jest zespołem, który tej wiosny tworzy jakieś niewyobrażalne widowiska. Owszem, jest bardzo skuteczny i rozstrzyga mecze na swoją korzyść najczęściej dzięki wysokim umiejętnościom poszczególnych graczy. - Nie mam żadnych badań, które pozwoliłyby zmierzyć, na ile umiejętności ofensywne graczy Lecha są wyższe niż umiejętności piłkarzy Legii - mówi trener poznańskiej drużyny Jacek Zieliński i dodaje: - Mówiąc już serio, czytam prasę i wiem, że wszyscy piszą, że nasz potencjał w ofensywie jest większy. W Legii jednak też są nazwiska. Grają tam przecież Rybus, Radović, Iwański, Szałachowski i inni. Uważam zatem, że nasze potencjały są zbliżone. Pozostaje raczej kwestia ich wykorzystania.

Lech Poznań wygrał wiosną trzy mecze, zremisował jedynie z GKS Bełchatów i Odrą Wodzisław. Tymczasem Legia Warszawa tej wiosny ma na koncie tylko dwa zwycięstwa. Wyjazdowa wygrana 3:2 z Lechią w Gdańsku w ostatniej kolejce była jednak szczególnie istotna, bowiem w tym wypadku Legia podniosła się ze stanu 0:2. I po serii wpadek i niepowodzeń taki rezultat może mieć dla niej duże znaczenie psychologiczne. - Ja nigdy nie wierzyłem w żaden kryzys w Legii - mówi trener Zieliński. - To dobry zespół, który stopniowo podnosi się po niemrawym początku. Mecz w Gdańsku może tu nie mieć znaczenia.

Legia to ostatni zespół, który pokonał poznańskiego Lecha - miało to miejsce w Warszawie 25 września 2009 r. Było wtedy 0:2 i teraz istotne dla Lecha jest nie tylko to, by wygrać w rewanżu, ale by najlepiej wygrać 2:0 bądź wyżej. To może mieć znaczenie w wypadku równej liczby punktów na koniec sezonu.

Przed sobotnim starciem trener "Kolejorza" był pytany przez dziennikarzy, czy nie wolałby grać z Legią kilka tygodni temu, gdy ta była bita niemal przez każdego. - Nawet gdybym wolał, to jakie to ma znaczenie - odpowiedział, po czym dodał: - Pamiętajmy przy tym, że dopiero teraz mam możliwość wystawienia optymalnego składu. Kilka tygodni temu było to niemożliwe. Takie jest jednak życie. Co z tego, że masz fajnych ludzi w kadrze, skoro nie można z nich skorzystać.

Lech zagra w optymalnym zestawieniu, zatem na boisku zobaczymy skład: Burić - Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk - Bandrowski, Injac - Peszko, Stilić, Kriwiec - Lewandowski.

Legia natomiast wystąpi bez swych dwóch czarnoskórych gwiazd - Dicksona Choto oraz Takesure Chinyamy. Wznowili oni treningi, ale na sobotni mecz nie będą gotowi.

Mecz odbędzie się na wymienionej murawie stadionu przy Bułgarskiej, która była do niedawna najgorszą płyta w ekstraklasie. Teraz nowa trawa jest już rozłożona, a wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak w czwartek 1 kwietnia sprzedał dziennikarzom nawet żart primaaprilisowy, że nieoczekiwanie murawa przybrała przez noc niebieską barwę.

Póki co, jest zielona. A dobra murawa, optymalny skład "Kolejorza" plus ładna pogoda powodują, że w sobotni wieczór będziemy mieć wszelkie przesłanki do tego, by obejrzeć znakomite widowisko przy Bułgarskiej.

"Kolejorz" ma dziś jeden punkt przewagi nad warszawską Legią i cztery punkty straty do lidera, Wisły Kraków. To znaczy, że w wypadku sobotniej wygranej Wisły w meczu z Polonią Warszawa na Konwiktorskiej, przegrany w pojedynku Lech-Legia może mieć już poważne problemy z dalszą walką o mistrzostwo. A Lech nie przegrał z Legią w lidze na swoim boisku od 3 kwietnia 2004 r. Dokładnie od sześciu lat.

Mecz Lecha z Legią opisywany jest na wszystkie strony; reklamuje się go także jako pojedynek najlepszych bramkarzy ligi - Słowaka Jana Muchy i Bośniaka Jasmina Buricia. - Nie ma dobrych bramkarzy, są tylko źle trafieni - parafrazuje słowa polskiego mistrza boksu Jerzego Kuleja trener poznańskiego Lecha. - Zrobimy wszystko, aby Janek Mucha był w opałach.

Po meczu Lecha z Legią piłkarze "Kolejorza" wyjadą do rodzin na święta. Żadnych wskazówek dietetycznych czy dyspens na obżarstwo nie ma. - Oni są na tyle profesjonalni, że sami wiedzą, co mają robić. Co im wolno, a co nie - mówi trener Zieliński. W poniedziałek wielkanocny o godz. 16 zespół spotyka się już na pierwszym poświątecznym treningu.

Czytaj także tutaj