Sport.pl

Ząbki mniej ostre bez Tataja?

Dolcan Ząbki to zespół, którego ?Zieloni? nie umieli pokonać w trzech ostatnich meczach. W sobotę o godz. 14, meczem w Ząbkach, Warta rozpocznie wiosnę w pierwszej lidze.
W poprzednim sezonie Warta przegrała w Ząbkach po golu w ostatniej minucie. Na boisku przy Drodze Dębińskiej uległa Dolcanowi 1:2 (wiosną) i zremisowała z nim 1:1 (jesienią ubiegłego roku). W poznańskich spotkaniach gole dla rywali strzelał Maciej Tataj. Teraz jest on już piłkarzem Korony Kielce. - Tataja można nazwać katem Warty, a o jego klasie świadczy fakt, że jesienią zdobył 12 goli - mówi trener Warty Marek Czerniawski. - Nie chcę jednak powiedzieć, że przed napastnikami z obecnej kadry Dolcanu nie przestrzegam swoich piłkarzy - zastrzega.

Tataja, jak również podstawowego pomocnika Grzegorza Lecha, do Kielc sprowadził były trener Dolcanu Marcin Sasal. Jego miejsce w Ząbkach zajął Radosław Mroczkowski. Pojedynek z Wartą będzie więc dla niego debiutem w roli szkoleniowca pierwszoligowca.

Mecz Dolcanu z Wartą będzie pierwszym, który zostanie rozegrany tej wiosny w piłkarskiej pierwszej lidze. Dyspozycja gospodarzy, osłabionych brakiem dwóch zawodników z pierwszej jedenastki, jest niewiadomą. Trener Czerniawski mówi jednak: - Po zimowej przerwie gra każdego zespołu to wielki znak zapytania. Tak jest jednak z obu stron: Dolcan też nie wie, czego spodziewać się z naszej strony. To kłopot wszystkich zespołów w lidze.

Warta zagra bez pauzującego za kartki kapitana Tomasza Magdziarza oraz kontuzjowanego Alaina Ngamayamy. - Alain dostał zalecenie od lekarzy, by odpoczął od piłki do poniedziałku lub wtorku. Wtedy okaże się, czy krwiak pod kolanem jest mniejszy - opowiada Czerniawski. - Ostatnie sparingi graliśmy już bez Ngamayamy i mamy przygotowane warianty, by wypełnić lukę po nim - mówi trener. W Ząbkach w roli defensywnego pomocnika wystąpi Damian Seweryn. Pod nieobecność Magdziarza, po prawej stronie boiska będzie biegał Damian Pawlak.

- Nie wiemy, jaka będzie pogoda i jaki będzie stan murawy. Takimi spotkaniami często rządzi przypadek, więc chcę, by piłkarze trzymali piłkę jak najdalej od swojej bramki - kończy Czerniawski.