Sport.pl

Ekstraklasa: Houston, mamy problem, czyli kiedy odpali Jan Zapotoka

Może nie być pewne to, czy Lech Poznań zostanie mistrzem Polski, a Robert Lewandowski - królem strzelców. Może nawet to, czy Krzysztof Kotorowski wróci do bramki Lecha. Jedno jest jednak oczywiste - Jan Zapotoka na pewno wiosną odpali.
... piętnaście... czternaście... trzynaście...

Przecież został starannie wyselekcjonowany podczas wielomiesięcznych obserwacji na Słowacji. Także trener Jacek Zieliński poznał się szybko na jego talencie i błyskawicznie też odgadł, jakie są prawdziwe powody tak nieśmiałego dotąd odkrywania talentu Jana Zapotoki przed opinią publiczną. To fakt, że Słowak nie przepracował z Lechem Poznań pełnego okresu przygotowawczego latem. Naturalne zatem jest, że nie mógł w tej sytuacji pokazać całej gamy swoich niebanalnych umiejętności, tak jak Semir Stilić czy inni gracze, którzy w Poznaniu są już od dawna.

... dwanaście... jedenaście...

Teraz pół Poznania trzyma kciuki za odpalenie wiosną Jana Zapotoki. Świadczy o tym choćby materiał "Cichy talent", który można było wczoraj przeczytać na stronie internetowej Lecha, przypominający iż Zapotoce wystarczyło zaledwie 25 minut, by przekonać do siebie trenera Zielińskiego. Odtąd trener Zieliński potrzebuje już jednak wielu miesięcy, by przekonać niewiernych Tomaszów na trybunach i loży prasowej do Zapotoki.

.... dziesięć... dziewięć... osiem... siedem...

Tej wiosny Zapotoka jednak odpali. Już znajduje się na pozycji startowej. Już pracują naładowane zimą akumulatory. Już trwa końcowe odliczanie przed tym kosmicznym startem.

Odpali na pewno. Tako rzekł przecież trener Zieliński. Tak stwierdził także sam Jan Zapotoka. Bezwzględny redaktor Wojciech Bernard z Radia Merkury, który prowadził prezentację Lecha przed rundą wiosenna w Multikinie, za nic miał twierdzenia, które wczoraj można było przeczytać na stronie internetowej poznańskiego Lecha, iż "Zapotoka jest dość nieśmiałym i cichym człowiekiem i być może z tego względu ma spore problemy z aklimatyzacją". Przycisnął biednego Słowaka do kinowego krzesła, przygwoździł tymi upierdliwymi pytaniami: - Konkretnie, panie Janku, odpali pan, czy pan nie odpali?

- Odpalę - orzekł zaszczuty Słowak.

... sześć... pięć... cztery...

I tylko koniecznością sprawdzenia wszystkiego jak najdokładniej przed kosmicznym startem należy wytłumaczyć fakt, że w meczu z Polonią Warszawa na plac znów wyszedł Dimitrije Injac. Trudno marnować talent Słowaka na jakichś tam Tomaszów Brzyskich czy Marcelo Sarvasów. Przyjdą wyzwania godne Zapotoki.

... trzy... dwa... jeden...

Houston, mamy problem...

Piłkarska ekstraklasa na Sport.pl »


Więcej o: