Sport.pl

Lech nie strzela w Hiszpanii

Drugi mecz ?Kolejorza? na zgrupowaniu w La Mandze i Lech znów nie był w stanie strzelić gola. W starciu z amerykańskim Red Bull Nowy Jork przegrał 0:1.
- Amerykanie to najmocniejszy przeciwnik, z jakim spotkamy się w Hiszpanii - zapowiadał jeszcze przed meczem trener napastników Lecha Andrzej Juskowiak i wskazywał na wynik ostatniego meczu Amerykanów: remis 1:1 z CSKA Moskwa.

Początek meczu nie wskazywał na to, że Lech gra mecz z drużyną z silnej amerykańskiej ligi MLS. Przez pierwszy kwadrans przewaga poznaniaków była spora - dwa razy groźnie strzelał Mateusz Możdżeń, raz Anderson Cueto. W 14. min lechici domagali się rzutu karnego, ale sędzia uznał, że rywal nie ciągnął za koszulkę Roberta Lewandowskiego. Akcje nowojorczyków były mniej liczne, ale też groźne - umiejętności Krzysztofa Kotorowskiego sprawdzali Conor Chinn i największa gwiazda Red Bull - Kolumbijczyk Juan Pablo Angel. W 42. min właśnie Angel strzelił jedynego gola w meczu. Dostał prostopadłe podanie od Jeremy'ego Halla i strzałem w długi róg bramki Lecha pokonał bramkarza.

Dopiero po przerwie na boisku pojawili się Sławomir Peszko i Semir Stilić - piłkarze, którzy wiosną będą kluczowi w ofensywie "Kolejorza". Bośniak w 83. min był bliski strzelenia gola - po jego strzale z 14 metrów bramkarz czubkami palców odbił piłkę na rzut rożny. Tuż przed końcem meczu wyrównać powinien Bartosz Bereszyński. Młody piłkarz Lecha nieatakowany strzelał z pięciu metrów, ale trafił wprost w golkipera nowojorczyków.

- Było to o klasę lepsze spotkanie w naszym wykonaniu, niż poprzedni pojedynek z Odd Grenland. Graliśmy w piłkę, stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale niestety nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Amerykanie raz podeszli pod naszą bramkę i to skończyło się golem. Nie powiem, że wynik nie jest istotny, bo on zawsze ma jakieś znaczenie, ale graliśmy poukładany futbol, czyli taki, jaki chcielibyśmy oglądać. Zabrakło trochę szczęścia i umiejętności pod bramką - mówił po meczu trener Lecha Jacek Zieliński. - Wynik jest naszą porażką. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie skonstruowaliśmy dużo naprawdę fajnych akcji. Niestety zabrakło nam skuteczności - komentował pomocnik Lecha Dmitrije Injac.

Kolejny sparing lechici zagrają w sobotę, ich rywalem będzie norweska Valerenga Oslo. Mecz odbędzie się w ramach towarzyskiego turnieju La Manga Cup.

Lech Poznań - Red Bull Nowy Jork 0:1

Bramka: 0:1 Angel (42.)

Lech w I połowie: Kotorowski - Wojtkowiak, Tanevski, Bosacki, Kamiński - Możdżeń, Bandrowski, Zapotoka, Cueto - Kriwiec - Lewandowski.

Lech w II połowie: Burić - Szałek, Tanevski, Djurdjević, Henriquez - Peszko, Drygas, Injac, Możdżeń - Stilić - Bereszyński