Żużel. KM Ostrów Wlkp. karze, zawodnicy nie płacą

Drakońskie kary za odmowę udziału w meczu ze Startem Gniezno nałożył na swoich żużlowców KM Ostrów Wlkp. Żużlowcy płacić nie zamierzają, także dlatego, że klub zalega im spore sumy.
W meczu ze Startem nie chcieli jechać zawodnicy obu zespołów twierdząc, że tor nie nadaje się do jazdy. Główna Komisja Sportu Żużlowego orzekła obustronny walkower. M.in. tych punktów zabrakło KM do tego, by myśleć o utrzymaniu się w I lidze.

Decyzję o karach dla żużlowców podjęto na walnym zebraniu KM. Dwuletnimi dyskwalifikacjami ukarano Adriana Gomólskiego, Chrisa Harrisa i Karola Ząbika; rocznymi - Daniela Nermarka, Daniela Kinga, Patryka Pawlaszczyka i Nicolaia Klindta. Zawodnicy muszą zapłacić w sumie ponad 800 tys. zł, z czego po 200 tys. wynoszą kary Gomólskiego i Ząbika, a 150 tys. Harrisa. - To konsekwencje odmowy udziału w meczu ze Startem. Przecież my z tego powodu ponieśliśmy ogromne straty finansowe - tłumaczy członek zarządu KM Kazimierz Gabryś. Do ustalenia wysokości kar powołana została specjalna komisja, która działała od 27 lipca. - Jej obrady trwały dość długo, ale szacowała ona straty, jakie poniósł klub - dodaje. - Pamiętam, jak przed tym spotkaniem zagraniczni zawodnicy otrzymali sporo pieniędzy. Również dla krajowych jeźdźców sponsor przygotował 150 tys. zł do wypłaty. A tutaj po namowie rywali nasi żużlowcy nie wyjechali na tor - wspomina członek zarządu KM Heinz Kieliba. - Od tego momentu klub systematycznie ponosił straty. Efekt to spore dzisiaj zadłużenie - dodaje Kazimierz Gabryś.

Na liście ukaranych nie znalazł się tylko Robert Miśkowiak. Zdaniem działaczy tylko on chciał pojechać w meczu ze Startem, ale miał zostać zastraszony przez innych żużlowców. - Robertowi jego koledzy powiedzieli wprost, że jeśli wyjedzie na tor, to w kolejnym meczu ligowym zostanie wywieziony w płot - mówi jeden z działaczy KM.

- Takie kary to absurd, zwłaszcza wobec faktu, że nam nie wypłacono wszystkich pieniędzy. Jeździliśmy momentami za darmo - mówi zawodnik KM Adrian Gomólski.

Czy kary są zgodne z przepisami? - Organami właściwymi do orzekania w sprawach dyscyplinarnych są kluby w stosunku do swoich adeptów, zawodników i działaczy. Klub może zatem w pewnym przypadku być organem dyscyplinarnym pierwszej instancji - tłumaczy przewodniczący GKSŻ Piotr Szymański. - Zawodnikom przysługuje odwołanie do trybunału Polskiego Związku Motorowego - dodaje.

Mediacji między żużlowcami a klubem chce się podjąć Krzysztof Cegielski, przewodniczący Stowarzyszenia Żużlowców "Metanol", który ostrzegał zawodników, że grożą im kary. - Dzwonili do mnie Gomólski i Ząbik z KM oraz Krzysztof Jabłoński ze Startu. Uczulałem ich, że zostaną ukarani. Teraz trzeba wypracować jakieś porozumienie pomiędzy zawodnikami a klubem. Mogę włączyć się w mediacje - stwierdził Cegielski.

Na razie nieznane są dalsze losy żużla w Ostrowie. Klub nie dostał licencji na starty w przyszłym sezonie w II lidze.

Problemy z wypłatami są też w ekstralidze »