Puchary muszą być

- Jeśli chcemy włączyć się do walki o mistrzostwo, to tak jak w Gdańsku grać nie możemy - mówi trener Lecha Poznań Jacek Zieliński. Czy w sobotę o godz. 16 we Wronkach "Kolejorz" zagra inaczej ze Śląskiem Wrocław?
Poprzedni mecz Lecha we Wronkach - wygrany z Wisłą Kraków - dał nadzieje, że poznaniaków stać jeszcze na walkę o tytuł. Dwa z trzech odrobionych wówczas punktów do Wisły Lech stracił jednak przed tygodniem w Gdańsku.

- Tracimy do Wisły 10 pkt, a przed nią jeszcze ciężkie mecze. Wierzymy w tytuł, choć poprzeczka rzeczywiście wisi wysoko - twierdzi Zieliński i dodaje: - To, że musimy zagrać w pucharach, w ogóle nie ulega wątpliwości.

Trener Lecha wspomina mecz w Gdańsku, gdzie poznaniacy tylko zremisowali. - Musimy zagrać lepiej niż z Lechią. Szczególnie przez 30 min drugiej połowy nie graliśmy tak, jak zakładaliśmy. Dopiero gdy zaczęliśmy grać w dziesiątkę, zaatakowaliśmy, ale było już za późno.

W Gdańsku Lech nie zdobył gola - to już trzeci taki mecz w tym sezonie. Ponadto od połowy września i wygranej 3:2 w Białymstoku nie zdobył w meczu więcej niż jednej bramki. - Wiadomo, Robert Lewandowski gra lepiej, gdy jest w towarzystwie drugiego napastnika - mówi Zieliński. - Ale mamy ich tylko dwóch, a na dodatek Mikołajczak jest po kontuzji.

Mimo tego trener Lecha nie zamierza przywrócić do drużyny Hernana Rengifo. - Mam informacje, jak się spisuje w Młodej Ekstraklasie i żadnych ruchów z Rengifo teraz nie będzie.

Ofensywa Lecha traci też na tym, że cały zespół gra inaczej niż ubiegłej jesieni, gdy zachwycał akcjami budowanymi dużą liczbą krótkich podań. - Teraz też próbujemy tak grać, ale różnie to wychodzi. Wtedy Hernan, Semir Stilić i "Lewy" byli w bardzo dobrej formie - mówi poznański trener. - Teraz Robert zalicza jeszcze dobre występy. Hernana jednak nie ma, a Semir gra zdecydowanie słabiej.

Zdaniem Zielińskiego jest jeszcze jeden powód, dla którego Lech nie gra tak jak kiedyś. - Mecz z Wisłą pokazał, że chłopaki, gdy się sprężą, to potrafią tak zagrać. Często brakuje im jednak pewności siebie. Dochodzi jeszcze brak Rafała Murawskiego. Gdy odchodził, mówiłem, że będzie nam go brakowało. Przykro to powtarzać, ale przekonujemy się, że nie zastąpimy go tak szybko.

W Lechu nadal nie może grać Manuel Arboleda. Trenuje już Zlatko Tanevski, ale podobnie jak Kolumbijczyk, nie znajdzie się nawet w kadrze meczowej. Ponadto ostatnie treningi stracili poobijani w Gdańsku Stilić, Ivan Djurdjević i Dimitrije Injac.

Śląsk ma poważniejsze problemy. Trener wrocławian, Ryszard Tarasiewicz przyznał się ostatnio, że zarządził piłkarzom zbyt forsowne treningi. - Czyli że brakuje im dynamiki i szybkości, tego błysku - mówi Zieliński, ale dodaje: - Nie ma się co tym sugerować. Lechowi zawsze ciężko się grało ze Śląskiem.

Tak było w poprzednim sezonie, gdy lech nieoczekiwanie zremisował z wrocławianami w Poznaniu, ale po dobrym meczu. Taki ma być też ten dzisiejszy. - Dobrze, że Śląsk wygrał ostatnio z Zagłębiem i się odblokował. To daje nadzieje, że zaprezentuje otwarty futbol, będzie dobre widowisko i skorzystają na tym kibice.

Bilety na mecz we Wronkach kosztują 35 zł.