Warta: A już wyszliśmy na prostą...

Warta Poznań ze swoim niespełna dwumilionowym (w złotych) budżetem jest jednym z najbiedniejszych klubów w pierwszej lidze. Mimo to radzi sobie w niej bardzo dobrze - tuż przed końcem rundy piłkarze "Zielonych" zajmują szóste miejsce w tabeli, mają pięć punktów straty do miejsca, które da awans do ekstraklasy.

Planowana przez rząd nowa ustawa o grach i zakładach wzajemnych oznacza jednak, że ze wspierania pierwszej ligi będzie musiała wycofać się firma Unibet, która od niedawna jest sponsorem tytularnym rozgrywek. - Jeżeli nie będzie tych pieniędzy od Unibetu, to będzie dla nas duża strata - mówi dyrektor sportowy Warty Zbigniew Śmiglak.

Z kasy sponsora tytularnego do budżetów klubów wpłynęło ostatnio po 55 tys. zł plus VAT. Każdy dostał tyle samo. Drugi taki przelew pójdzie wiosną. A umowa przewiduje, że w przyszłym sezonie kwoty przekazane pierwszoligowcom mają być nie mniejsze niż obecnie.

- Dzięki tym pieniądzom połowa drużyn w lidze prawie wyszła już na prostą - twierdzi Śmiglak. W tej grupie jest też Warta, która także dzięki wsparciu lokalnych sponsorów nie mówi już o groźbie wycofania się z rozgrywek. - Wszystko płacimy teraz na bieżąco - podkreśla dyrektor Warty.

Co się stanie, jeśli Unibet zniknie z rynku i będzie musiał wycofać się ze sponsorowania ligi? - Pewnie będziemy musieli znów poprosić o pomoc władze miasta - zastanawia się Śmiglak i dodaje: - Coś musimy jednak zrobić. Lada dzień będziemy mieli spotkanie władz ligi. Trzeba koniecznie porozmawiać o tym problemie. Sprawa jest zbyt poważna, by ją tak zostawić.