Niesamowita Warta Poznań znów wygrała!

Bohaterem ?Zielonych? znów był Piotr Reiss - autor pierwszej i współtwórca drugiej bramki


Tydzień po wygranej nad Górnikiem Zabrze piłkarze Warty tym razem zwyciężyli Górnika w Łęcznej. Dzięki 6 pkt zdobytym z rzędu poznaniacy awansowali na szóste miejsce w tabeli i mają tylko 5 pkt straty do drugiej pozycji, która daje awans do ekstraklasy.

- Jestem ogromnie szczęśliwy z dwóch powodów. Po pierwsze, że serce wytrzymało. A po drugie, że drugi mecz, który prowadzę z ławki po powrocie ze szpitala, jest naszym zwycięstwem. Pokonaliśmy dwa Górniki - mówił w Łęcznej trener Warty Bogusław Baniak.

Piłkarze z Poznania faktycznie poważnie testują, ile jest w stanie wytrzymać serce trenera Baniaka. Ten miał prawo się zdenerwować już na początku meczu. Gospodarze agresywnie zaatakowali Wartę niczym Tomasz Adamek Andrzeja Gołotę w sobotnim pojedynku bokserskim. W bramce "Zielonych" świetnie spisywał się jednak Łukasz Radliński, który trzymał gardę lepiej od Gołoty. Głównie dzięki swojemu bramkarzowi Warta nie wylądowała na deskach. W pierwszym kwadransie Radliński obronił dwa groźne strzały, a raz do niego w ogóle nie dopuścił, po tym, jak zgarnął piłkę spod nóg Prejuce'a Nakoulmy. Gracz z Burkina Faso napędził Warcie w tym czasie sporo strachu.

Wystarczyła jedna znakomita kontra, by Piotr Reiss trafił do bramki gospodarzy. Dostał dobre podanie od Marcina Klatta. Zwodem pokonał Radosława Bartoszewicza i strzelił między nogami Jakuba Wierzchowskiego. - Jesteśmy z Marcinem w dobrej formie, zdobywamy wiele bramek - mówił w przerwie Reiss. Dla niego był to ósmy gol w sezonie. Klatt ma dwa więcej, a Warta w sumie 28 - najwięcej w lidze.

Nie dzięki grze napastników Warta wywiozła punkty z Łęcznej. Chwilę po golu Radliński obronił strzał Rafała Niżnika z ośmiu metrów! Potem odbił jeszcze piłkę po uderzeniu Krzysztofa Kazimierczaka z wolnego, a Janusz Surdykowski trafił w słupek.

- Zbyt głęboko się cofnęliśmy - ocenił Reiss. Po przerwie on i jego koledzy bardziej dbali już o serce trenera. Głównie Radliński (krótko po przerwie błysnął dwoma paradami), ale też obrona Warty, która znów grała w innym ustawieniu. - Zdała egzamin - mówił Baniak. - Obrońcy plus bramkarz są zwycięzcami meczu - dodał i pochwalił też Reissa, który - zdaniem trenera - "wprowadził kulturę do gry i był motorem napędowym wszystkich akcji zaczepnych".

W 60. min Reiss wykorzystał swoje doświadczenie. Podbiegł do przypadkowo odbitej piłki i w polu karnym przewrócił się po starciu z Wierzchowski. Magdziarz podwyższył na 2:0. Reiss miał jeszcze jedną znakomitą szansę - po najładniejszej akcji meczu i podaniu od Marcina Wojciechowskiego kopnął jednak tak, że bramkarz Górnika obronił.

To mógł być gol na 3:1, bo zaledwie 4 min po trafieniu Magdziarza w bramkę z karnego strzelił Niżnik. "Jedenastka" była słuszna, bo Nakoulma minął kilku poznaniaków, zanim Paweł Ignasiński przewrócił go w polu karnym.

Groźny Nakoulma nie dokończył jednak meczu. W 80. min doszło do spięcia między nim a Ignasińskim poza boiskiem. Powstało zamieszanie, które zakończyła czerwona kartka dla gracza z Burkina Faso. - Sędzia techniczny dał sobie wmówić, co się stało, bo sam nie widział sytuacji. Powiedział głównemu, że było kopnięcie bez piłki. Straciłem najlepszego zawodnika na 10 min - narzekał trener Górnika Tadeusz Łapa.

Liczba Warty

5

Tyle punktów traci do miejsca, które daje awans do ekstraklasy





Górnik Łęczna - Warta Poznań 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Reiss (14. min, po podaniu Klatta), 0:2 Magdziarz (60., karny po faulu Wierzchowskiego na Reissie), 1:2 Niżnik (64., po faulu Ignasińskiego na Nakoulmie)

Górnik: Wierzchowski Ż - Tomczyk, Nikitović, Karwan, Kazimierczak Ż - Głowacki Ż (61. Szymanek), Bartoszewicz, Niżnik, Nazaruk Ż (58. Wójcik) - Nakoulma Cz (86.), Surdykowski.

Warta: Radliński - Ignasiński, Ngamayama, Bartkowiak, Otuszewski Ż - Bekas, Loliga - Magdziarz (90. Pawlak), Reiss, Wojciechowski (70. Iwanicki) - (89. Przybyszewski).

Sędziował: Radosław Trochimiuk z Ciechanowa

Widzów 1,5 tys.