Tu mieszkał dziadek Ludovica Obraniaka

Dom, w którym mieszkali przed wojną Obraniakowie - w tym dziadek nowej gwiazdy reprezentacji Polski - do dziś stoi w Pobiedziskach pod Poznaniem. - Przed wojną wyglądał tak samo. Też był taki szary, nieodmalowany - mówi mieszkająca w nim dziś pani Jadwiga.
"Burmistrz miasta i gminy Pobiedziska serdecznie zaprasza pana Ludovica Obraniaka wraz z rodzicami do odwiedzenia rodzinnej miejscowości jego przodków w dowolnym terminie" - eleganckie zaproszenie tej treści przygotowały władze Pobiedzisk, w których ponad 75 lat temu urodził się dziadek piłkarza. Zaproszenie chcą wręczyć Obraniakowi przed meczem z Grecją. A potem - honorowe obywatelstwo miasteczka.

Na pomysł sprowadzenia Obraniaka do Pobiedzisk wpadł Maciej Groszak z miejscowego urzędu miasta i gminy (kiedyś pracownik działu sprzedaży "Gazety"). Zaproszenie po polsku i francusku zostało już przygotowane i zapakowane w ozdobnej modrej tubie. Piłkarz ma je otrzymać przed środowym meczem towarzyskim z Grecją, w którym ma zadebiutować w biało-czerwonych barwach.

- Chcemy poznać Ludovica Obraniaka. Wszyscy mieszkańcy miasta chcą. Obraniak sprawia bowiem wrażenie bardzo sympatycznego, normalnego i skromnego człowieka, bez gwiazdorskich manier. Chcemy, aby przyjechał, zobaczył skąd jego ród - mówi Ireneusz Antkowiak, zastępca burmistrza Pobiedzisk.

To tutejsi urzędnicy przygotowywali dokumenty dla ministerstwa spraw wewnętrznych w sprawie obywatelstwa Obraniaka. Rzecz rozbija się o jego dziadka, który - jak się okazało - przyjął po wojnie francuskie obywatelstwo, ale nigdy nie zrzekł się polskiego.

W archiwach urzędu miasta Pobiedziska można ustalić dzieje rodziny Obraniaków. Trzeba przekartkować efektownie wyglądające, wielkie jak stół i mocno już pożółkłe przedwojenne księgi. Ewidencja ludności z początku lat 30. wymienia troje osób o tym nazwisku. To Bolesław Obraniak (syn Wincenta i Rozalii z domu Korcińskiej, robotnik wyznania rzymsko-katolickiego, narodowości polskiej, urodzony 29 października 1905 r.); jego żona Marjanna (urodzona 9 maja 1909 r., z zawodu - jak głosi urzędowa adnotacja -"przy mężu", wyznanie takie samo) oraz nieletnia Irena (urodzona 13 stycznia 1931 r.).

Po przerzuceniu stron trafiamy na spis ludności z 1933 r. Tutaj obok wymienionej trójki pojawia się czwarty członek rodziny Obraniak. To Zygmunt, pacholę urodzone 24 lutego 1933 r.

Ten Zygmunt Obraniak za pół wieku stanie się dziadkiem Ludovica i bardzo ważną dla niego postacią. Osobą, dzięki której Ludovic utrzymał kontakt z dawną ojczyzną i dla której - jak sam podkreśla - chce teraz grać w reprezentacji Polski, choć sam nie zna języka polskiego. To dziadek Zygmunt, urodzony w 1933 r. w Pobiedziskach, de facto zapewnił reprezentacji Polski znakomitego piłkarza.

Księga ewidencji ludności z 1933 r. zawiera coś jeszcze - to naniesione czerwonym korektorem poprawki wykonane ręką nieznanego urzędnika. Data urodzenia prababki Obraniaka Marjanny została poprawiona na 7 maja 1909 r., data urodzenia pradziadka Bolesława - na 27 października 1904 r., wreszcie nazwisko rodowe praprababki zmieniono z Korcińska na Korczyńska. Jest wreszcie poprawka szczególnie istotna, bo to ona stała się zapewne podstawą pod nieporozumienie związane z nazwiskiem Obraniaka.

Otóż biorąc pod uwagę fakt, że rodzina ta przez lata mieszkała we Francji, niekiedy przypuszcza się, że może wcześniej nazywała się Urbaniak, tylko Francuzi zniekształcili nazwisko. Nic podobnego - rodzina Ludovica nosiła nazwisko Obraniak od XIX wieku. Jednakże z nieznanych nam przyczyn jakiś urzędnik dokonał w księdze z 1933 r. poprawki czerwonym klamastrem - skreślił O i napisał U. Ubraniak. W kolejnych księgach tej zmiany już nie ma, więc być może urzędnik się pomylił. A być może już wtedy, w Polsce mówiono na tę robotniczą rodzinę z Pobiedzisk raz tak, raz tak.

W księdze z 1933 r. znajdujemy też jeszcze jedną ważną adnotację przedwojennego urzędnika. W rubryce "opuszczenie" przy Bolesławie Obraniaku czytamy: "31.03.1937 skreślono z ewidencji. Patrz 1699/37 księga ruchu. Wyjechał do Francji". Przy prababce Marjannie podobna notatka, ale późniejsza, z listopada 1937 r. Co to znaczy? Że najpóźniej w marcu 1937 r. pradziadek piłkarza wyjechał za granicę i po pół roku dołączyła do niego prababka z dziećmi, w tym dziadkiem Ludovicia - Zygmuntem.

Jeszcze precyzyjniejsze od akt urzędowych są dokumenty kościelne.

Idziemy zatem na parafię. Proboszcz z Pobiedzisk, ks. Ireneusz Pluciński odnajduje bez trudu księge chrztów z 1933 r. Jest tam informacja o chrzcie dziadka Obraniaka. Coś jeszcze jednak. - Mam tu notatkę, iż Zygmunt 23 sierpnia 1962 r. w kościele św. Wincentego w Metz we Francji zawarł małżeństwo z Josephą O'Brien - mówi ks. Pluciński. O'Brien? Brzmi podobnie jak Obraniak. Zbieg okoliczności czy też lapsus francuskiego księdza który to zapisał?...

Dziś w Pobiedziskach nie mieszka nikt o nazwisku Obraniak. Przed wojną rodzina zajmowała jednak dom pod adresem Podgórna 1/6, a w lutym 1932 r. przeprowadziła się na Pogórną 2/6. Dziś takiej ulicy też w Pobiedziskach nie ma, ale łatwo ustalić, że kiedyś tak nazywała się obecna ul. Jeziorna. Idziemy tam.

Okolica jest ładna, to tu nad jeziorem, w 1257 r. Przemysł I nadał Pobiedziskom prawa miejskie. Dom nie jest w dobrym stanie. Szary, odrapany. Obok w ogródku przy klatce z papużkami siedzi kobieta.

Mieszka w dawnym domu Obraniaków, ale ich samych nie pamięta. - Ja jestem rocznik 1929, mam 80 lat. To kiedy oni wyjechali? W 1937? Nie, to za mała byłam - mówi. - Musiałby kto ze 100 lat mieć, żeby pamiętać.

- Nie mamy już tak wiekowych obywateli Pobiedzisk - rozkłada ręce burmistrz Pobiedzisk. W 1937 r. mieszkało tu zaledwie 4,5 tys. ludzi (dziś dwukrotnie więcej).

- W tym domu luksusów nigdy nie było. Przed wojną to ani prądu, ani wody. My tu zamieszkalim już po wojnie, w jednym pokoju z kuchnią. Ale tam gdzie mieszkali Wiązy i Kuźniewscy, to nawet ścian nie było, tylko kocami się odgradzali. Zawsze tu biednie było - mówi. - A gdy się wprowadzilim, to ludzie mieszkali jeszcze w suterenie. Tam dopiero była bieda. Mieszkali tam bezrobotni, co chodzili po ulicach i grali na mandolinie. Jeśli Obraniaki też stracili pracę, to pewnie i wyjechali za chlebem.

- Tu wszystko inaczej wtedy przed wojną wyglądało - dodaje. - Obok był rzeźnik Kostusiak, co się do niego po pół funta szarego smalcu biegało. Stała tu też bóżnica żydowska, a ten teren należał do Żydów.

- To by się zgadzało. Pamiętam, jak podpisywaliśmy z gminą żydowska umowę o przejęciu tych terenów - mówi burmistrz.

- Dom, gdzie mieszkali Obraniakowie też do nich należał?

- Nie, on już nie. On był wójtostwa. U wójta się wynajmowało. Teraz też jest komunalny. W ogóle się nie zmienił. Jak wtedy był taki szary i odrapany, tak do dzisiaj jest. Odmalowalibyście, burmistrzu, skoro jakiś sławny piłkarz ma tu przyjechać... - mówi do Ireneusza Antkowiaka.

Przedstawić się nie chce. - Na co mnie to, dajcie spokój. No chyba, że pan burmistrz obieca, że dom odmalują, skoro taki sławny człowiek przyjedzie. Żebyśmy i my skorzystalim.

- Wtedy się pani przedstawi?

- Imię podam.

- Zrobię co w mojej mocy, żeby odmalować - obiecuje burmistrz Antkowiak.

- Jadwiga.

Skomentuj:
Tu mieszkał dziadek Ludovica Obraniaka
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Jagiellonia Białystok 12 23 19-14 7 2 3
2 Lechia Gdańsk 12 22 21-14 6 4 2
3 Legia Warszawa 11 21 16-12 6 3 2
4 Piast Gliwice 12 21 18-16 6 3 3
5 Wisła Kraków 11 20 20-10 6 2 3
6 Korona Kielce 11 19 15-12 5 4 2
7 Lech Poznań 11 17 17-14 5 2 4
8 Zagłębie Lubin 11 16 17-17 5 1 5
9 Arka Gdynia 11 14 12-11 3 5 3
10 Pogoń Szczecin 12 13 14-15 3 4 5
11 Śląsk Wrocław 11 12 16-15 3 3 5
12 Miedź Legnica 11 12 15-20 3 3 5
13 Wisła Płock 11 10 14-20 2 4 5
14 Górnik Zabrze 11 9 11-17 1 6 4
15 Zagłębie Sosnowiec 11 7 15-24 1 4 6
16 Cracovia Kraków 11 7 8-17 1 4 6

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa