Sport.pl

Kiks z Udine a rozstawienie Lecha

Gdyby Lech Poznań co roku zdobywał tyle punktów, co w tej edycji Pucharu UEFA, to w rankingu europejskim znalazłby się między Girondins Bordeaux i AC Parmą
Zobacz feralne zagranie Kikuta - Z czuba.tv »

Kiedy w meczu Lecha z Udinese Marcin Kikut zgubił piłkę na Stadio Friuli i Antonio Di Natale zdobył gola na 2:1, Lech stracił remis, który co prawda i tak nie dawał mu awansu do kolejnej rundy. Dawał jednak punkt do rankingu, który może okazać się ważny.

Pięć lat temu Dyskobolia Grodzisk też grała wiosną w pucharach. W meczu u siebie z Girondins Bordeaux sędzia najpierw nie uznał prawidłowo strzelonej bramki dla Dyskobolii, a przy stanie 0:0 bramkę dla Francuzów zdobył Marouane Chamakh. Gdyby ta bramka i związane z nią punkty rankingowe, w następnej edycji rozgrywek Polska miałaby prawo wystawić jedną drużynę więcej do walki o Ligę Mistrzów... Dziś trudno ocenić, ile będzie kosztował błąd lechitów z ostatnich minut w Udine, ale pamiętajmy, że dorobek z tej edycji pucharów będzie się liczył "Kolejorzowi" jeszcze przez pięć lat.

Oprócz walki o awans i premie, piłkarze w europejskich pucharach zbierają właśnie punkty do rankingu. Zasada jest prosta - dwa punkty klub dostaje za zwycięstwo, jeden za remis. Jednak tylko połowę tego zarabia się w rundach kwalifikacyjnych.

W swoich dwunastu występach w tej edycji Pucharu UEFA Lech zgromadził 8 pkt rankingowych. To o ponad półtora punktu więcej niż wspomniana Dyskobolia w swoim najlepszym starcie w Europie, ale też i ponad cztery mniej niż Wisła Kraków, która w sezonie 2002/2003 nazbierała 12,186 pkt. Krakowianom ten dorobek właśnie przestał się liczyć do rankingu, ale dotychczas gwarantował rozstawienie w losowaniu pierwszych pucharowych rywali.

Przepisy UEFA rodzą prostą zależność - im lepiej grasz, tym masz więcej punktów, więc możesz trafić na słabszego przeciwnika i łatwiej zdobyć kolejne punkty. Nie ma co liczyć na to, że los zawsze będzie dla "Kolejorza" tak łaskawy, jak był podczas ubiegłorocznych losowań, gdy kojarzył go z zespołami Grasshopperu Zurych (zamiast np. VfB Stuttgart czy Herthy Berlin) oraz Austrii Wiedeń, a nie np. Schalke 04 Gelsenkirchen czy Aston Villi Birmingham.

W swoim najlepszym okresie, w 2003 r. Wisła miała ponad 33 pkt zaliczane do rankingu. Złożyły się na to regularne występy w pucharach, wśród których ten jeden był szczególnie udany.

Lech na razie tak dobrego dorobku nie ma. To efekt tego, że w pucharach przez ostatnie lata właściwie niczego nie osiągnął i dlatego zajmuje właśnie miejsce numer 149. w rankingu UEFA, a za sąsiadów ma ekipy Egaleo Ateny i Maritimo Funchal. Cóż, aspiracje Lecha na pewno sięgają wyżej.

Gdyby jednak poznaniacy regularnie zgarniali w Europie osiem punktów, czyli tyle, ile teraz, to za pięć lat byliby już w rankingu około stu miejsc wyżej, w zupełnie innym otoczeniu. Około 40 pkt to pięcioletni urobek pucharowy takich ekip jak Celtic Glasgow, AC Parma czy Girondins Bordeaux.

Towarzystwo sympatyczne, ale to najwcześniej za kilka lat. Jeśli Lech zakwalifikuje się w tym roku do pucharów, pochwali się przed losowaniem współczynnikiem 9,583 pkt. Przykładowo, w tej edycji Pucharu UEFA gwarantowałoby mu to rozstawienie o jedną rundę wcześniej.

W Lidze Mistrzów pozwalałoby to na rozstawienie w II rundzie kwalifikacyjnej.

Co może przeszkodzić Lechowi w mistrzostwie? - czytaj tutaj »