Sport.pl

Co dalej z Lechem? Ilu piłkarzy odejdzie?

Po wielkiej przygodzie w Pucharze UEFA poznański klub będzie musiał zmierzyć się z nowym wyzwaniami. Jak utrzymać obecny skład i jak powtórzyć taki start w kolejnej edycji pucharów?
Rengifo: Transferami zajmuje się mój menedżer »

- Po takim występie, jak w tym sezonie skład Lecha pewnie się wkrótce zmieni - nie ma złudzeń Bartosz Bosacki. - Wielu chłopaków pokazało się na europejskich boiskach na tyle dobrze, że z pewnością będą dla nich oferty. Mają poważne szanse trafić do dużych klubów europejskich. Wiemy, że rozmowy i dywagacje na temat przejścia tych czy innych graczy do innych klubów na pewno się wkrótce pojawią. Życzyłbym jednak sobie, aby miały one miejsce dopiero w maju i czerwcu. Tak, abyśmy spokojnie mogli powalczyć o mistrzostwo i nie zastanawiali się teraz nad transferami.

Największe zainteresowanie skautów budzą czterej gracze - Hernan Rengifo, Robert Lewandowski, Rafał Murawski i Manuel Arboleda. Rengifo gra w Lechu drugi sezon. - Wiem, że pytały o mnie kluby, z którymi graliśmy w Pucharze UEFA i którym strzelałem gole, czyli Udinese, a wcześniej Deportivo. Chciał mnie trener Deportivo, ale on ma teraz swoje problemy, nie może być pewny swojej posady. Nie zastanawiam się, czy odejdę latem. Mam w głowie tylko Lecha, o nim myślę - mówi peruwiański napastnik "Kolejorza".

Straty graczy boi się trener Franciszek Smuda. - Wiem, że dobry występ w Pucharze UEFA na pewno tym zaprocentuje. Chciałbym mieć informacje, czy Lech będzie sprzedawać graczy i ilu, czy nie.

Włoski rywal "Kolejorza", Udinese, od lat działa w ten sposób, że odsprzedaje potężniejszym klubom swych najlepszych piłkarzy. Takimi byli np.: Vincenzo Iaquinta, Marcio Amoroso, Asamoah Gyan, a przed laty - słynny Dino Zoff, który też tu zaczynał. Nikt w Udine nie robi z tego problemu. Najlepsi gracze Udinese odchodzą stąd w świat, a klub zarabia.

Jaką politykę stosować będzie Lech? Zimą udało mu się zatrzymać wszystkich graczy, którzy dobrze spisywali się w lidze i pucharach. Teraz jednak prezes Lecha Andrzej Kadziński mówi już: - Nie mogę zagwarantować, że podobnie będzie latem.

A trener Smuda uważa, że "Kolejorz" już w tej chwili nie ma dostatecznie bogatej kadry, by z lepszym skutkiem walczyć w pucharach. - Włosi pokonali nas m.in. dlatego, że mają w zespole prawie 30 zawodników, z których większość umie bardzo dobrze grać w piłkę - mówi. - Kogo by ich trener nie wystawił, i tak będzie dobrze. Kadra Lecha jest mniejsza, a pole manewru trenera - żadne.

To pochodna faktu, że budżet "Kolejorza" jest trzykrotnie niższy od budżetu Udinese. Utrzymanie 30 przyzwoicie zarabiających piłkarzy nie wchodzi zatem w rachubę. Zresztą na użytek polskiej ligi nie ma nawet takiej potrzeby. Obecna kadra Lecha wystarcza na walkę o czołowe miejsca w lidze. Na puchary - wystarcza na 1/16 finału.

Lech nikogo zimą nie oddał, ale też wygląda na to, że nikogo sensownego nie sprowadził. Prawdopodobnie nie udało się trafić z transferami tak jak latem. Trzej nowi gracze z Bałkanów - Gordan Golik, Haris Handzić i Jasmin Burić - nawet nie pojechali z Lechem do Włoch. - Nie dostałem zimą wzmocnień, a tylko uzupełnienia składu. Ci, którzy przyszli, mają być niby wzmocnieniem w przyszłości. Ja zamiast tych trzech, wolałbym jednego porządnego zawodnika, który od razu nadawałby się do gry i dał mi większe pole manewru. - mówi Smuda.

A przecież gdyby się zdarzyło, że Lech obroniłby swe obecne pierwsze miejsce w tabeli i zostałby mistrzem kraju, musi być gotowy do boju o Ligę Mistrzów, do której żaden polski klub nie zakwalifikował się od 1996 r. Jako ostatniemu udało się to ... Franciszkowi Smudzie i Widzewowi Łódź

Smuda: - Puchar UEFA pokazał, że w Poznaniu udało się zbudować ciekawą i dobrą drużynę. Z tego zespołu nikt nie powinien odchodzić. Jeśli już, to najwyżej jeden zawodnik. Gdyby miało się okazać, że zespół musi opuścić więcej piłkarzy, wtedy trener Lecha, ktokolwiek by nim był, powinien dostać informację, że w takim razie budujemy od nowa. Dajemy sobie znowu ze dwa lata i budujemy raz jeszcze.

18 lat czarnej passy. Teraz nawet Lech »


Więcej o: