Luboński KS przegrał 0:5, ale kibice zadowoleni

- Utrzymać bezbramkowy wynik z Wisłą Kraków tak długo to spory - mówili fani Lubońskiego KS, gdy opuszczali mały stadionik, na którym miejscowy beniaminek IV ligi uległ wielokrotnym mistrzom Polski 0:5. Strzelanie rozpoczęło się jednak dopiero po godzinie gry.
Wielki światem zapachniało już przed meczem, gdy zjechały tu wozy transmisyjne Orange Sport. Na dodatek okazało się, że transmisję z meczu Pucharu Polski między Luboński KS a Wisłą Kraków realizują ... Czesi. - Często korzystamy z ich usług - mówili dziennikarze Orange Sport.

Dla Lubonia był to pierwszy mecz na tym etapie rozgrywek centralnych i pierwszy taki występ w telewizji. Dla kibiców Lubońskiego było to wielkie przeżycie i okazja do snucia marzeń o wielkiej przygodzie, jaką byłoby wyrzucenie kolejnego - po GKS Katowice - znanego rywala z rozgrywek. Te marzenia były realne przez godzinę, gdy utrzymywał się wynik bezbramkowy. Fani Lubońskiego byli zachwyceni tym, że ich pupile wygrywali pojedyncze akcje z wiślakami, przeprowadzali groźne akcje, urywali się krakowianom podczas gry z pierwszej piłki. Nie stworzyli dogodnych okazji, ale nie wyglądali na gorszych. Dariusz Imbiorowicz zatrzymywał reprezentantów Polski, Łukasz Kubiak grasował pod bramką Wisły, a Dawid Skrzycki zwany "Skrzynią" szarżował na utytułowanego rywala.

- To się dzieje naprawdę! - mówili kibice i wiwatowali przy każdym udanych zagraniu. To z kolei niosło Luboński KS jak na skrzydłach.

Wisła była jednak cierpliwa. Wiedziała, że ambicja Lubońskiego musi znaleźć ujście, rywale muszą się wyszumieć, a czas pracuje na jej korzyść choćby z powodów fizycznych. W 61. minucie Bułgar Cwetan Genkow wykończył podanie Kewa Jaliensa i krakowianie objęli prowadzenie. Od tej pory narzucili Lubońskiemu swój styl, a im bliżej było końca meczu, tym ich przewaga była coraz bardziej przygniatająca. Z czasem Wisła stworzyła wiele groźnych, bramkowych okazji - takich jak np. pudło Genkowa z dwóch metrów. Wystarczyło na strzelenie pięciu bramek. Luboński miał jednak okazję na honorową, zwłaszcza wtedy, gdy piłka uderzona przez Przemysława Wyrwę po rękach Sergeia Pareiki uderzyła w słupek.

Luboński KS - Wisła Kraków 0:5 (0:0)

Bramki: 0:1 Genkow(61.), 0:2 Genkow (67.), 0:3 Garguła (86.), 0:4 Genkow (89.), 0:5 Boguski (90.)

LUBOŃSKI: Maćkowski - Nowaczyk Ż, Manelski, Skrzycki (70. Wyrwa), Jeżewski (74. Izydorczyk), Kubiak, Imbiorowicz, Pytlak, Piotrowski, Smuniewski, Radomski (86. Mikołajczyk) WISŁA: Pareiko - Jaliens, Bunoza, Chavez Ż (62. Sobolewski), Głowacki Ż, Garguła, Melikson, Sikorski (56. Quioto), Wilk, Genkow, Iliev (72. Boguski)