Sport.pl

Jakub Parzeński w NBA? To forma promocji

Środkowy Jakub Parzeński, który miniony sezon spędził w PBG Baskecie Poznań, zgłosił się do naboru do NBA. To raczej zabieg promocyjny niż realny krok 20-latka w stronę znalezienia klubu w najsilniejszej lidze koszykarskiej na świecie.
Nazwisko Jakuba Parzeńskiego znalazło się na oficjalnej liście 66 kandydatów do tzw. draftu do NBA. To wstępne zestawienie, bo do listy dołączą jeszcze tegoroczni absolwenci wyższych uczelni z USA i to oni będą raczej faworytami do angażu w NBA.

Jakub Parzeński to niespełna 21-letni środkowy (212 cm wzrostu), który był do Basketu wypożyczony z włoskiego Virtusa Bolonia. Jego szanse na znalezienie się w klubie NBA są raczej znikome. Branżowy serwis Draftexpress.com umieszcza Polaka dopiero na 20. miejscu rankingu największych talentów koszykarskich świata rocznika 1991.

W zgłoszeniu się do naboru do NBA chodzi raczej o zyskanie rozgłosu. Na podobny ruch zdecydował się dwa lata temu Tomasz Nowakowski, wówczas rówieśnik Jakuba Parzeńskiego. - Zgłoszenie się do draftu to jedna z dróg, która prowadzi do promocji gracza. Kluby NBA dostrzegą nazwisko zawodnika na liście i zaczną szukać informacji na jego temat, bo będą chciały mieć pewność, że nikogo nie przeoczą - tłumaczył wówczas redaktor naczelny serwisu Draftexpress.com Jonathan Givony.

Zgłoszenie się do draftu wcale nie oznacza, że Jakub Parzeński znajdzie się w gronie koszykarzy, z których kluby NBA będą wybierały zawodników do swoich drużyn. Tak młody zawodnik może jeszcze przez dwa lata bez konsekwencji wycofać się z draftu na 10 dni przed jego terminem. Swego czasu z draftu wycofał się np. Marcin Gortat, który ostatecznie trafił później do NBA.

Więcej o: