Sport.pl

PBG Basket walczy o wszystko ze Śląskiem Wrocław

Prawdopodobnie bez jednego ze swoich liderów, Djordje Micicia będzie musiał radzić sobie PBG Basket Poznań w ostatnim meczu pierwszego etapu rozgrywek ekstraklasy. Śląsk Wrocław musi wygrać z poznaniakami, by myśleć o bezpośrednim awansie do play-off.


Po niedzielnych meczach ekstraklasa koszykarzy zostanie podzielona na dwie grupy. Do najlepszej piątki po pierwszym etapie sezonu dołączy mistrz kraju, Asseco Prokom Gdynia. Ta grupa będzie walczyła o jak najlepsze rozstawienie w play-off, bo prawa gry w nim będzie już pewna. Reszta zespołów, wśród nich PBG Basket Poznań, powalczy między sobą o dwa pozostałe miejsca w play-off.

Śląsk Wrocław, niedzielny rywal Basketu, ma jeszcze szanse znaleźć się w tym pierwszym gronie. Musi jednak pokonać poznaniaków i liczyć na potknięcie Zastalu Zielona Góra w pojedynku z Kotwicą Kołobrzeg. - Nie zastanawiamy się nad tym, jak pokrzyżować plany Śląskowi. Myślimy o swoich celach. A te są takie, że zwycięstwem we Wrocławiu możemy utrzymać kontakt z drużynami, które będą walczyły o siódme i ósme miejsce w play-off. Póki jest więc szansa, będziemy walczyli - zapewnia trener Basketu Milija Bogicević.

Wyjątkowo jednak serbski szkoleniowiec nie brzmi entuzjastycznie. Miniony tydzień w jego zespole upłynął pod znakiem kontuzji. Do leczącego się od grudnia Aleksandra Lichodzijewskiego dołączyli Mateusz Bartosz, Djordje Micić i Damian Kulig. Dwaj ostatni to liderzy drużyny, od ich dyspozycji zależą najczęściej losy Basketu. Wszystko wskazuje na to, że Djordje Micić, podobnie jak Aleksander Lichodzijewski, nie zagra ze Śląskiem. - Jest duże zagrożenie, że nie będzie mógł wystąpić - mówi Milija Bogicević i tłumaczy: - Mamy wąski skład i niektórzy zawodnicy wracali do gry zanim tak naprawdę zaleczyli urazy.

Nieobecność podstawowych koszykarzy to szansa dla tych, którzy zazwyczaj grają mniej, takich jak Jakub Parzeński. Dla niego występ we Wrocławiu będzie szczególny. - Tak, to dla mnie specyficzny mecz, bo swoją karierę zaczynałem właśnie w tym mieście. Spędziłem tam świetne trzy lata - wspomina środkowy Basketu. - Na pewno szczególnie się zmobilizuję, wiem, że na trybunach będą znajomi, przyjedzie rodzina. Postaram się wykorzystać to, że dostanę więcej szans do gry i postaram się zrobić kolejny krok, by być ważnym zawodnikiem w drużynie - mówi Jakub Parzeński, którego mecze często ogląda ojciec, Dariusz, przez wiele lat zawodnik... Śląska. - Tata wspiera mnie zawsze, kiedy tylko może, dopinguje, udziela wskazówek. Jest ze mną - mówi Parzeński junior.

Początek wszystkich niedzielnych spotkań w ekstraklasie o godz. 17.

Więcej o: