Jacek Rutkowski odpowiada kibicom Lecha. "W sprawie Bakero decydował mój głos"

O tym, że Jose Bakero ma niewiele czasu na udowodnienie swojej wartości i dlaczego Lech Poznań nie będzie w stanie zatrzymać Artjoma Rudniewa - pisze do kibiców właściciel klubu Jacek Rutkowski.
Polub poznan.sport.pl na facebooku

To odpowiedź na list, który "Wiara Lecha" skierowała do niego na początku stycznia , a w którym to piśmie stowarzyszenie wyrażało obawy na temat losów Lecha. Tak jak w liście kibiców, także w czterostronicowej odpowiedzi Jacka Rutkowskiego, sporo miejsca poświęcone zostało trenerowi Jose Bakero.

Najpierw jednak szef Lecha tłumaczy, dlaczego kibice musieli tak długo czekać na jego list. Wyjaśnia, że pismo od nich dostał dopiero 13 stycznia "Przygotowanie odpowiedzi trwało długo (być może za długo), ale przez ostatnie kilkanaście dni nie było mnie w kraju. Wasz list traktuje jako poważny, troskliwy głos wyrażający zaangażowanie, lecz także zaniepokojenie kibiców Lecha stowarzyszonych w WL nieadekwatnymi do naszych aspiracji i marzeń wynikami, które Lech osiągnął w ubiegłym sezonie i w rundzie jesiennej 2011".

Jacek Rutkowski pisze też, że "żadne gremium, żadna osoba, łącznie ze mną, nie ma patentu na mądrość i na nieomylność. Stąd biorą się błędy, które popełniamy. Często błędy te popełniamy w dobrej wierze, będąc przekonanymi, co do słuszności wybranej strategii i instrumentów, za pomocą których chcemy osiągnąć nasze cele". Następnie na "chłodno i bez emocji" ustosunkowuje się do kwestii poruszonych przez kibiców.

1. Wyniki w sezonie 2010/11 i w minionej rundzie jesiennej. Trener Bakero.

Sezon 2010/11 oceniam dwojako. Z jednej strony osiągnęliśmy historyczne zwycięstwo w LE nad Manchesterem City i wyszyliśmy z grupy eliminując Juventus Turyn, z drugiej strony nie osiągnęliśmy żadnego z postawionych przed drużyną celów w minionym sezonie, nie kwalifikując się do rozgrywek międzynarodowych. Gwoli prawdy jednak byliśmy bardzo blisko przegrywając pechowo PP i walcząc do końca o zajęcie miejsca premiowanego grą w LE. Wszyscy byliśmy wynikami rozczarowani, lecz zarząd i rada nadzorcza doszły latem do wniosku, że nasza drużyna wzmocniona Tonewem będzie w stanie w nadchodzącym sezonie walczyć o mistrzostwo Polski. Uważaliśmy także, że taktyka i sposób trenowania drużyny przez Bakero zaowocuje już w rundzie jesiennej 2011.

Pierwsze kilka meczów minionej rundy zdawały się potwierdzać nasze przekonanie, a drużyna grała porywająco. Przez dziennikarzy była nazywana, jak zwykle z dużą przesadą "małą Barceloną". Jednakże pierwsze porażki, a następnie pięć meczów z kolei bez strzelonej bramki sprowadziły nas na ziemię i spowodowały ostrą dyskusję, zarówno wśród kibiców, dziennikarzy, jak i wśród zarządu i rady nadzorczej Lecha. Faktem jest, że tracimy do lidera dziewięć punktów i tylko bardzo dobry początek rundy wiosennej w wykonaniu naszej drużyny umożliwi nam włączenie się do walki o mistrzostwo Polski. Strata do miejsc premiowanych udziałem w rozgrywkach LE jest mała i do odrobienia. Także w PP Lech pozostaje w grze. Generalnie pozostaje wrażenie niedosytu, a nawet złości za niewykorzystane szanse.

Większość z biorących udział w namiętnej dyskusji obarczyło winą za rozczarowujące wyniki trenera Bakero, żądając jego natychmiastowego zwolnienia. Jak wiadomo, rada nadzorcza Lecha Poznań na grudniowym posiedzeniu, po wielogodzinnej i burzliwej dyskusji, podjęła decyzję, żeby przygotowaniami do zbliżającej się rundy wiosennej dalej kierował trener Bakero. Nie ukrywamy, że decyzja nie była jednogłośna, a o pozostawieniu trenera przeważył mój głos. Jestem zdania, że filozofia szkolenia i założenia taktyczne oparte na maksymalnym posiadaniu piłki przez naszą drużynę i grę krótkimi podaniami, opracowane przez Bakero są właściwe i powinny przynieść w końcu oczekiwane rezultaty. Moje stanowisko wiąże się z przekonaniem, że drużyna potrzebuje określonego czasu (1-2 sezony), żeby nauczyć się gry nowym stylem. Także drużyna kierowana przez trenera Smudę potrzebowała czasu, żeby zadowolić kibiców i wypracować swój styl.

Chcemy jeszcze raz dać szansę trenerowi Bakero, żeby przekonał nas do swojej koncepcji. Jednakże czas mija i szansa ta jest ograniczona. Jeżeli zespół nie osiągnie szybko dobrych wyników, będziemy musieli przyznać się do błędów i rozpocząć budowę drużyny od początku.

Ciekawe, że w dyskusji tej jak zwykle skoncentrowano się na trenerze, a mało kto lub prawie wcale nie mówiono o zawodnikach. Dlaczego przez pięć meczów nie strzelili oni bramki, dlaczego nawet reprezentanci Polski grali w niektórych meczach beznadziejnie, jakie było zaangażowanie zawodników w poszczególne mecze itd.

2. Drużyna, zawodnicy, transfery.

Jestem zdania, a zdanie to podziela większość fachowców, że posiadaliśmy i dalej posiadamy najsilniejszą od strony sportowej drużynę Ekstraklasy. I rzeczywiście trudno zrozumieć dlaczego zespół posiadający w swoich szeregach lidera strzelców ligi, zajmuje dopiero 5. miejsce w tabeli i traci do lidera aż dziewięć punktów. To samo dotyczy pomocników (Murawski jest jedynym pewniakiem z polskiej ligi do reprezentacji), czy obrońców. Musimy jednak spojrzeć obiektywnie na istniejące ograniczenia. Wybijający się zawodnicy w lidze polskiej czy w Lechu, są nie do utrzymania, czy to się komuś podoba czy nie. I nie zależy to od klubu. Lewandowski dzisiaj jest gwiazdą Bundesligi i nie było żadnych możliwości, żeby go zatrzymać. To samo dotyczy Peszki, Ireneusza Jelenia i wielu innych czołowych zawodników. Nie będziemy także w stanie zatrzymać Rudniewa, który w zachodnich ligach może zarobić 10 razy więcej niż w Polsce. Także poziom polskiej ligi powoduje, że wybitni zawodnicy nie mają szansa na szybki rozwój i dążą do transferu. Jest to temat szerszy i przekraczający rozmiary tego listu.

O sile naszej drużyny decydują także transfery, których potrafimy dokonać. Pamiętajmy jednak, że transfer na poziomie 500 000 euro to wysiłek dla każdego czołowego polskiego klubu, często nie do zniesienia jeżeli zostanie popełniony błąd, a przy tego typu działalności o pomyłkę nietrudno. Lech zainwestował w nowe transfery i przedłużenia kontraktów w styczniu ubiegłego roku ponad 13 mln zł (sprowadziliśmy m.in. Murawskiego i Wołąkiewicza). Te inwestycje nie przyniosły jak na razie sportowych rezultatów. Udało nam się także zastąpić Lewandowskiego Rudniewem, a Peszkę Tonewem. Oczywiście popełniliśmy też błędy, ale to jest przy transferach normalne. Nie znam klubu, który nie popełniłby pomyłki. Zadaniem naszym jest te błędy ograniczać. Dlatego pracujemy nad rozwojem naszej młodzieży, której przedstawiciele brawurowo wdzierają się do pierwszego zespołu. Dlatego też musimy rozszerzyć i polepszyć prace skautingu. Tak więc nie zgadzam się co do zarzutu prowadzenia pasywnej polityki transferowej.

3. Sytuacja finansowa.

Lech w dalszym ciągu, pomimo niezakwalifikowania się do rozgrywek międzynarodowych, dysponuje jednym z największych budżetów w lidze. Natomiast prawdą jest, że ze względu na pogorszenie się atmosfery wokół piłki nożnej w Polsce i w Poznaniu, mamy mniejsze wpływy ze sprzedaży karnetów i biletów. Przekłada się to na konieczność ograniczenia niektórych wydatków. Jest to tym bardziej ważne, że konsorcjum Lecha i Marcelina zostało operatorem stadionu, a to pociąga za sobą w pierwszym okresie nakłady finansowe, podczas gdy wpływy pojawią się dopiero po jakimś czasie. Celem moim i zarządu Lecha jest prowadzenie klubu na zdrowych zasadach i niezadłużanie go. Lech przez ostatnie 90 lat stał się dobrem całego Poznania i Wielkopolski, a nie po prostu przedmiotem należącym do właściciela.

4. Kibice, atmosfera wokół piłki w Poznaniu.

Kibice Lecha są dla nas najważniejsi, są naszą dumą i są najbardziej znani w Europie, a "Poznań dance" stał się elementem kultury kibicowskiej w Anglii. Jednocześnie ataki Gazety Wyborczej, wydarzenia w Bydgoszczy i bojkot jesienią ubiegłego roku, a także mizerne wyniki sportowe, spowodowały, że wspaniała atmosfera wokół futbolu w Poznaniu gdzieś zniknęła. Z różnych powodów zaczęło przychodzić na mecze mniej kibiców, niż w poprzednich sezonach. Jednym z ważnych powodów przytaczanych przez kibiców były wysokie ceny biletów. W nowym sezonie ceny te zostały obniżone. Mamy także ogromną nadzieję, że Lech będzie grał lepiej niż jesienią i włączy się do walki o mistrzostwo Polski. Staramy się także utrzymywać stały dialog z kibicami przez spotkania na stadionie i wyjazdy do kibiców w Wielkopolsce.

Ważnym elementem naszej współpracy jest umowa z "Wiarą Lecha". Chcemy żeby nasza współpraca się pogłębiała. Wierzymy, że mimo różnych poglądów na zatrudnienie takiego czy innego trenera, lub takich czy innych zawodników, zawsze będzie nas wiązać i łączyć miłość do Lecha, duma z jego osiągnięć i jego 90-letniej historii. Trenerzy i zawodnicy są i odchodzą. Kibice są zawsze ze swoim ukochanym klubem. Chcemy, żebyście wierzyli nam, że dążymy do takiego samego celu jak Wy, a jedynym naszym celem jest sukces i chwała Kolejorza.

Jacek Rutkowski