Sport.pl

Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

28.07.2016 19:02

Jan Urban nie buduje zaufania, czyli duże oczy po konferencji

- Jeśli napastnicy będą zdrowi, to będą strzelać gole. Ale dlaczego pan zakłada, że nie będą zdrowi? Ja wierzę, że będą - mówił Jan Urban pod koniec sezonu, gdy pytaliśmy go o problem ze skutecznością. Teraz napastnicy Kolejorza są zdrowi, ale znów jak echo wracają tłumaczenia „brakuje nam skuteczności”.

Dlaczego Lech Poznań przegrał finał Pucharu Polski, a w lidze przegrał walkę o europejskie puchary na finiszu sezonu? Bo nie miał bramkostrzelnego napastnika, a pozostali zawodnicy nie wzięli na siebie odpowiedzialności za strzelanie goli. Też przez to, że nie podnosił się po stracie bramki, ale wynika to niejako z braku strzelca. W sześciu ostatnich meczach sezonu lechici tylko w jednym pokonali bramkarza rywali choćby raz. I to w ostatnim z Ruchem, który nie miał już wpływu na cokolwiek.

Nie ma się co dziwić, że po dwóch kolejkach nowego sezonu, gdy Lech znowu nie zdobył choćby jednej bramki, zaczyna się panika. Kibice Kolejorza już to przeżyli przed rokiem, gdy Lech tak długo cieniował, że ostatecznie na długo ugrzązł w strefie spadkowej. Później przez te same problemy przepadła szansa na grę w europejskich pucharach. Trener Urban dziwi się, że już po dwóch kolejkach podnosi się larum. Dziwić się jednak nie powinien, bo ci ludzie już to widzieli. I biją na alarm, bo nie chcą powtórki.

Lech ma na koncie punkt po dwóch meczach, a z poznańskiego obozu docierają wypowiedzi, które tylko podrażniają i tak podirytowanych kibiców. - Sprowadzenie Marcina Robaka jest dla nas trochę jak transfer, bo przecież przez ostatni rok prawie wcale nie grał - mówi Urban na konferencji prasowej przed meczem z Jagiellonią. Kibicowi gul w gardle już skacze. Ale szkoleniowiec Lecha idzie za ciosem. - Rudnevs i Teodorczyk na początku w Lechu też mało strzelali - mówi. I mija się z prawdą, bo Łotysz w pierwszych sześciu meczach strzelił siedem goli. W tym trzy Juventusowi.

- Jak będziemy mieli zdrowych napastników, to oni będą strzelać gole - mówił Jan Urban w końcówce zeszłego sezonu, gdy pytałem go na czym opiera swój optymizm w kontekście problemów ze skutecznością. Sugerowałem wtedy, że jeśli ktoś jest kontuzjowany wczoraj i dziś, to prawdopodobnie będzie też jutro. Ale trener odpowiadał: - Wierzę, że wyczerpaliśmy pecha teraz i nasi napastnicy będą już zdrowi. A jak będą zdrowi, to będą strzelać - powtarzał.

W pierwszych kolejkach okazuje się, że sprawdza się tendencja (jeśli kontuzje były, to też będą, a jeśli bramek nie było, to i nie będzie), a nie wierzenie, że będzie lepiej bez dokonywania zmian. Na dłuższy czas wypadł Dawid Kownacki. A Nicki Bille i Marcin Robak jak nie strzelali, tak nie strzelają. Być może zaczną, ale pięciu punktów Lechowi już nie zwrócą.

Mam wrażenie, że trener Urban nieco przekombinował w tych pierwszych dwóch kolejkach. System 1-4-2-2-2 nie był testowany w sparingach, a mimo to szkoleniowiec Lecha postanowił go wypróbować w lidze. Na eksperymenty był czas w letnim okresie przygotowawczym, choć rozumiem, że zmiana ustawienia była sprokurowana kontuzjami Makuszewskiego i Pawłowskiego. Urban załatał braki na skrzydłach środkowymi pomocnikami (Gajos ze Śląskiem, Majewski z Zagłębiem) i... swój cel połowicznie osiągnął. Lech do sytuacji strzeleckich przecież dochodził - według obliczeń EkstraStats lechici powinni zdobyć w obu tych meczach łącznie dwa gole. Zainteresowanych odsyłam do analiz na temat ExpG na www.ekstrastats.pl.

Połowiczny sukces oznacza jednak połowiczną porażkę. Tą były marnowane kolejne sytuacje strzeleckie. Nicki Bille i jego słupek we Wrocławiu, Marcin Robak i niecelna główka w meczu z Zagłębiem, pudło Bille po dośrodkowaniu Kędziory, niewykorzystana okazja Łukasza Trałki.

Wiadomo jednak, że lekiem na nieskuteczność Lecha nie będzie sprowadzenie nowego napastnika. - Mielibyśmy wtedy jedną pozycję do obsadzenia, a czterech zawodników do gry. Nie stać klubu na to, by sobie na to pozwolić - tłumaczy Urban. Lech zamiast leków wybiera leczenie zachowawcze. Czyli „przeczekamy, będzie lepiej”. I znów „wierzymy, że będzie lepiej”.

Póki co trener Urban nie dał argumentów, by mu zaufać na słowo, że będzie lepiej.

***

Obserwuj autora tekstu na Twitterze - @D_Smyk

Obrazek zaczerpnięty z Twittera Jakuba Rosika

Czytaj więcej na blogu Smyk.

Zobacz także

Komentarze (4)

  • serenades

    Oceniono 4 razy 4

    Nawet w Superpucharze (4:1) ze słabą natenczas Legią bramki musieli strzelać zawodnicy z innych pozycji niż 'napastnik'... W zeszłym sezonie było tak samo... Jakim trzeba być ignorantem by tego nie zauważyć...
    Ale... może coś kiedyś wpadnie do siatki... jak nie w ten piątek to może w następny weekend... a jak nie to może w kolejny... lub za rok...

  • serenades

    Oceniono 2 razy 2

    Panie Urban, to Pan chciał te gwiazdy czy może wcisnął je znający się na rzeczy jak nikt w Polsce "Zarząd":
    "Szczerze mówiąc, przeciętni kibice w Danii niewiele wiedzą o polskim futbolu. Ale jeśli widzą, że tacy przeciętni duńscy zawodnicy jak Nicki Bille i Lasse Nielsena trafiają do Polski, to myślą, że wasza liga jest mniej wymagająca. W duńskich rozgrywkach obaj nie imponowali, a mimo to trafili do Lecha Poznań, mistrza Polski."

  • szparag75

    Oceniono 2 razy 2

    Zarząd nie zauważa, że wprowadził Lecza w "czarną D..." i zamiast jak najszybciej wyjść z tej sytuacji to szuka kontaktu od światła. Nie tędy droga bo za chwilę na Bułgarskiej pozostaną tylko działacze i gołębie.

  • Gość: Larrypiews

    0

    join the new social casino guide

Zaloguj się lub zarejestruj

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Poznań - najnowsze