Sport.pl

Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

17.09.2015 14:45

Lech Poznań gra z zespołem z Belem. Mam zatem ulotkę

Nie mogę przepuścić takiej okazji! Skoro los w fazie grupowej Ligi Europejskiej skojarzył Lecha Poznań z Belenenses Lizbona, muszę od razu upomnieć się o Gaspara da Gamę - poznaniaka, bez którego ani Neymar, ani Dani Alves, ani wcześniej Pele czy Zico i żaden inny piłkarz brazylijski być może nie mówiłby dzisiaj po portugalsku. Wszak Belenenses pochodzi z Belem (Betlejem), portowej dzielnicy Lizbony, z której w XV i XVI wieku wyruszały wszystkie wielkie wyprawy portugalskie ku nieznanym lądom i wodom. Także te do Indii i Brazylii.

Nie byłoby ich bez tego człowieka z Poznania.

Niedawno korespondowałem z dziennikarzem z Portugalii. To było chyba jakoś po losowaniu. Zapytałem go, czy wie, że z miasta, do którego wybiera zespół Belenenses pochodził niejaki Gaspar da Gama - człowiek, który uratował wyprawę Vasco da Gamy do Indii oraz odkrył dla Portugalii nowy ląd, Brazylię.

Nie wiedział. Mam wrażenie, że większość Portugalczyków o tym nie wie. Podobnie zresztą jak większość Polaków.

Dlatego postanowiłem skorzystać z tej okazji, aby nasi goście wywieźli ze sobą nie tylko wrażenia, ale nieco informacji. Informacji na temat niezwykle tajemniczego człowieka, o którego poznańskim pochodzeniu wiemy dlatego, że wyznał to marynarzom Vasco da Gamy na torturach.

A było to w skrócie tak:

Vasco da Gama wyruszył do Indii z Belem w lipcu 1497 roku. Przed startem modlił się o powodzenie wyprawy w kaplicy Capela de São Jerónimo, w miejscu gdzie dzisiaj stoi charakterystyczny Klasztor Hieronimitów. Jeżeli wybieracie się Państwo do Lizbony na listopadowy, rewanżowy mecz Lecha z Belenenses, bez trudu odnajdziecie to miejsce.

Umówmy się, że powody do żarliwej modlitwy były, bowiem wyprawa Vasco da Gamy wpadła w olbrzymie kłopoty. Początkowo nic nie wskazywało na to, że coś złego się stanie. Portugalskie statki, w tym "São Gabriel", "São Rafael" i "Berrio", 20 maja 1498 roku dotarły do Kalikatu na wybrzeżu malabarskim Indii, czyli południowo-wschodniej części tego kraju. Niedaleko od miejsca, gdzie dzisiaj znajduje się tam turystyczny kurort Goa.

Tam doszło do niejasnych do końca sytuacji, których rekonstrukcja z grubsza mogłaby wyglądać tak. Do Portugalczyków zgłosił się człowiek w białej szacie, takiej też brodzie i turbanie, zatem we wschodnim przyodziewku, ale o europejskich rysach, który przedstawił się jako Yusuf Adil. Utrzymywał, że zna sposoby na to, by pomóc Portugalczykom w pokonaniu miejscowych radżów, o ile mu zaufają i zejdą na ląd z grupą zbrojnych. Vasco da Gama połapał się jednak w tym, że to podstęp i uwięził przybysza. Torturował go, a na tych torturach człowiek ów przyznał, że przysłał go właśnie miejscowy radża, by wciągnął Europejczyków w zasadzkę. Na mękach także wyjawił, że pochodzi z Europy, z miasta Poznań, że kiedyś był poddanym króla polskiego, ale Polskę dawno temu opuścił. No i że jest Żydem.

Sprawa nie do końca jest jasna, bo nie wiadomo na pewno, jak doszło do tego, że Vasco da Gama przeszedł od etapu zanurzania jeńca we wrzącym oleju do etapu wejścia z nim w bardzo bliskie relacje. Wystarczy powiedzieć, że go ochrzcił, nadał mu imię Kacper (Gaspar), gdyż swym wyglądem człowiek ten przypominał mędrca ze wschodu, nadał mu również swoje nazwisko.

Nazwisko da Gama jest na świecie marką - nawet brazylijski klub sportowy z Rio de Janeiro się tak nazywa. Mało kto wie, że za tą marką kryje się także poznaniak.

Uznałem, że warto o tym wiedzieć.

Zwłaszcza, że zasługi Gaspara da Gama dla Portugalii są ogromne. Jego znajomość wód oceanów południowych okazała się niesłychana i tylko dzięki niej udało się wyprawie Vasco da Gamy wrócić do Belem w lipcu 1499 roku. Powiadają, że gdy statki wpływały do portu, w którym znajduje się stadion Belenenses, jedynie Gaspar da Gama w swym białym stroju był zdrowy. Cała reszta chorowała na szkorbut, była bezzębna i wycieńczona.

Zupełnie już fascynująca historią są losy kolejnej wyprawy Gaspara da Gamy do Indii, która skończyła się odkryciem Brazylii. Otóż poznaniak stał się na dworze portugalskim postacią znaną i cenioną. Nakłaniał króla na kolejną wyprawę, ten się zgodził, ale warunkiem, że dowództwo przejdzie w ręce doświadczonego żeglarza Pedro Alvaresa Cabrala. Flota portugalska znów wyruszyła do Indii. Na Atlantyku, rzekomo w ucieczce przed burzą, w każdym razie za sugestią i namową Gaspara da Gamy, skręciła ku zachodowi. Tak 22 kwietnia 1500 roku dotarła do brzegów nowego lądu, który okazał się Brazylią. To poznaniak postawił na niej nogę jako pierwszy.

Jakim cudem wiedział czy przewidywał, że tam znajduje się ląd. Poddaję Wam tę opowieść pod rozwagę...

Obszerny materiał na temat Gaspara da Gama - odkrywcy Brazylii i wybawcy wyprawy do Indii - można przeczytać tutaj

Ponieważ Gaspar da Gama w żadnym razie nie jest upamiętniony ani w Poznaniu, ani w Portugalii, postanowiłem namówić redakcję i przygotować na okoliczność meczu Lecha Poznań z Belenenses Lizbona ulotki, w których poinformujemy portugalskich dziennikarzy i ewentualnie kibiców o tym, kim był, skąd pochodził i co zrobił Gaspar da Gama.

Rozdamy je Portugalczykom okazji meczów Kolejorza z Belenenses.

Ulotkę tę, sporządzoną po portugalsku i angielsku, widzicie na zdjęciu na początku wpisu, a tutaj jej tekst w języku polskim:

 

"Drodzy przyjaciele z Portugalii!

Czy wiecie o tym, że:

Belenenses Lizbona gra mecz Ligi Europy z Lechem Poznań, a Poznań to miasto urodzenia człowieka, który uratował wielką wyprawę Vasco da Gamy do Indii? I doprowadził Portugalczyków do odkrycia i zajęcia Brazylii?

Tym człowiekiem był Gaspar da Gama, którego portugalski admirał Vasco da Gama napotkał w Indiach w 1498 roku, ochrzcił i nadał mu własne nazwisko. Bez niego wyprawa Vasco da Gamy nie zdołałaby wrócić do Belem w 1499 roku, bez niego też Pedro Alvares Cabral nie dotarłby do Brazylii w 1500 roku.

Nie wiemy jak dokładnie nazywał się Gaspar da Gama. Wiemy jednak, że pochodził z Poznania, co wyznał Portugalczykom na torturach. Kiedy bowiem odwiedził przybyłe do indyjskich brzegów okręty portugalskie z propozycją pomocy w podboju tych ziem, Vasco da Gama nie uwierzył mu i wziął go na męki. Na nich dowiedział się, że człowiek ten jest Żydem, który wyjechał przed laty z Poznania w Polsce, dotarł aż do Indii i faktycznie chciał wciągnąć przybyszów w pułapkę. Z czasem okazał się wyśmienitym nawigatorem, znawcą mórz południowych i przyjacielem Portugalczyków oraz Vasco da Gamy, który ochrzcił go, uznał za syna i nadał własne nazwisko.

Vasco da Gama wrócił z jego wyprawą do Belem, gdzie na dworze portugalskiego króla okazał się jednym z najlepszych nawigatorów we flocie. W 1500 roku ruszył z admirałem Pedro Alvaresem Cabralem raz jeszcze do Indii, ale za jego radą wyprawa zboczyła z kursu ku zachodowi tak, że dotarła do brzegów Brazylii. To Gaspar da Gama z Poznania zszedł na jej brzeg jako pierwszy i to on symbolicznie oddał ją we władania króla Portugalii. Do dzisiaj nie wiadomo, skąd wiedział że w tym miejscu leży jakiś ląd i warto ku niemu żeglować.

To dzięki niemu zatem Vasco da Gama uszedł z życiem i szczęśliwe wrócił z Indii do Belem z ocalałymi marynarzami. To dzięki niemu Brazylia znalazła się w strefie wpływów portugalskich, a nie hiszpańskich. Gaspar da Gama wiernie służył Portugalii aż do śmierci i oddał jej ogromne zasługi, o czym mało kto wie.

Jeżeli zabierzecie Państwo tę wiedzę ze sobą i podzielicie się z nią w Portugalii, będziemy Wam bardzo wdzięczni."

Czytaj więcej na blogu Rana vulgaris.

Zobacz także

O autorze rana2

avatar

Radosław Nawrot:
Podczas kolonii w lipcu 1982 roku pewna dziewczynka próbowała mnie odciągnąć od oglądania meczu mundialu w Hiszpanii i krótkim ''pssst'' wywoływała mnie na zewnątrz. Bez skutku. Do tej pory żadnej kobiecie się ta sztuka nie udała.

Na tym blogu będą pojawiały się wpisy na temat s...